Miraże automatycznego pozyskiwania Lubię to i +1
W jednym z moich social mediowych streamów przeczytałem info, że na nadchodzącej SilesiaSEM ma wystąpić “twórca największej innowacji w polskim SEO w 2011 roku.” Innowacją tą jest system wymiany facebookowych lajków i googlowych plusów FacePlus.pl. Zaintrygowała mnie ta innowacja, bo start systemu jakoś mi umknął :). Zarejestrowałem się więc w serwisie i jestem w kropce. Zapraszam do przeczytania kilku przemyśleń nt. lajków i plusów.
Lubię Cię. Ale niech to będzie nasz sekret, dobra?
Zanim przejdziemy do rozważań ogólnych – kilka słów o samym systemie. Jest on podobny do SWLi, z tym że zamiast linkami wymienia się walutą sieci społecznościowych, stworzonych przez Facebooka i Google+. W FB walutą są przyciski “Lubię to”, a w G+ przyciski “+1”. Nie sposób uciec tu od analogii z główną walutą całego internetu czyli linkami przychodzącymi. Kłopot polega jednak na tym, że o ile duża ilość linków przychodzących ma, że się tak wyrażę, potencjał na podniesienie rankingu stron, o tyle lajki i plusy już nie tak bardzo. Ale o tym za moment.
Po zarejestrowaniu się w serwisie widać tabelkę podsumowującą punkty w systemie. Zdobywać można je albo kupując od kogoś albo klikając w lajki/plusy stron obecnych w systemie. Za każdą taką akcję otrzymuje się w nagrodę 5 punktów systemowych.
Kiedy ma się już punkty można je wydać na zdobywanie lajków dla własnej strony. W chwili obecnej jeden taki kupiony socialek kosztuje 10 punktów.
I teraz ciekawa rzecz – w trakcie dodawania lajków/plusów nie widać co się lajkuje.
Pokazuje się tylko sam przycisk, a reszta strony jest ukryta. Pytanie – po co? Przecież zaraz po dodaniu +1 polubiona strona wyskakuje na pierwszym miejscu na liście stron, które zaplusowało.
Plus w profilu G+
Działanie przycisków Google Plus i Facebook Lubię to
Biorąc socialki na logikę – w profilu zarówno Google jak i Facegooka robię o wiele więcej rzeczy niż naciskanie +1. Jeśli moje zwyczajowe czynności kręcą się np. wokół SEO, książek i gier komputerowych i naraz zacznę +1’kować np. piekarnie i kosmetyki to trochę głupio to wygląda. I algorytmicznie nie powinno być trudne do wyłapania.
Druga rzecz – pewno jest jakieś średnie natężenie korzystania z +1’ek. Abstrahując od nęcącego pytania: co jest bardziej popularne – +1 czy Lubię to, w obu przypadkach jest jakaś norma korzystania z danej możliwości przez użytkowników obu sieci społecznościowych. Będę więc wyglądał podejrzanie jeśli na moim koncie pojawi się +1’ek 30x więcej niż u przeciętnego użytkownika, prawda?
Idąc tym tropem można próbować poprzez system FacePlus dawać +1’ki ze specjalnie tworzonych w tym celu kont-duchów (zarówno facebookowych jak i Google). Ale to już nie jest takie proste, ponieważ na takim koncie nie będzie innej, zwykłej aktywności. Na FB są to:
- interakcje ze znajomymi
- korzystanie z czata
- logowanie do innych serwisów przez FacebookConnect
- różnego rodzaju ShitVille :)
- logowanie przez komórkę
W kontach Google są to zazwyczaj:
- aktywność gmailowa
- profil w G+ i aktywność tamże
- reader
- logowanie przez komórkę
Obie sieci społecznościowe obfitują w całą masę tego typu wskazówek, które pozwalają algorytmowi połapać się, czy ma do czynienia z człowiekiem…
Jedyne co przychodzi mi do głowy jako w miarę skuteczny sposób na niezauważone zdobywanie lajkowania/plusowania to botnet. Mając pod kontrolą setki tysięcy komputerów, z których korzysta zazwyczaj po kilka osób, można być całkiem kreatywnym w dodaniu czegoś to tu, to tam w aktywności social mediowej danej osoby. Ale to z kolei idiotyczny pomysł, bo o wiele bardziej dochodowe są przekręty związane z botnetowym wyłudzaniem kliknięć w reklamy albo faszerowaniem komputerów plikami cookie programów partnerskich.
Biorąc powyższe pod uwagę, nie bardzo widzę sens w angażowaniu zasobów w systemy pokroju faceplus.pl. Czy coś mi umknęło?
Mocna perswazja rekomendacji socjalnych czy tępa siła linkowania?
Na koniec zastanówmy się jeszcze nad tym tematem w szerszej perspektywie. W wątku na G+ Kaspar Szymański pisze, że dobrym pomysłem mogłoby być stworzenie kanału do eskalacji płatnych +1’nek, lajków i tweetów. Czy tylko mnie coś to przypomina? Analogia z kupowaniem linków jest bardzo wyraźna. Z tego powodu pojawił się znacznik rel=“nofollow” – czy czeka nas jakiś jego odpowiednik w świecie sieci społecznościowych?
Do odpowiednio popularnego trendsettera może przyjść jakakolwiek firma i zaoferować mu pieniądze za promowanie ich produktu w social media. Na twitterze można jeszcze napisać drobną uwagę, że to reklama. Na facebookowym fanpage też. +1 i lajk już czemuś takiemu uciekną. Teraz pytanie – który z poniższych wyników zainteresuje mnie najbardziej:

+1 na stronie z wynikami wyszukiwania
To uderza kiedy widzi się te ikonki w akcji. Mój graf społeczny na G+ jest jeszcze bardzo malutki, więc mam zazwyczaj po jednej osobie przy URLach. Interesująco zrobi się gdy G+ zyska adopcję u zwykłych użytkowników.
Gdy zapytam Google o produkt albo usługę, na której się zupełnie nie znam, siła tych rekomendacji będzie jeszcze większa. Np. kupując dobry kosmetyk dla kobiety nie muszę się przegryzać przez zaspamowane fora tylko poszukam kilku ekspertów kosmetycznych, dodam do kręgów i będę szukał bazując na ich plusach. Oni śmieci plusować raczej nie będą.
Choć w całości tekstu pochylam się nad tematem social mediów, to jednak jedna rzecz nasuwa się jako naturalna konkluzja z akapitu powyżej – pozycjonowanie w rozumieniu na 5-10-15 słów kluczowych to strata pieniędzy/strzał w stopę/głupota – niepotrzebne skreślić. Nikt nie będzie lubił stron na Twojej witrynie jeśli będą one słabe!
Skoro kupowanie plusów nie będzie działać – co robić? Pewne chińskie przysłowie mówi: Najlepszy czas na zasadzenie drzewa był dwadzieścia lat temu. Drugi najlepszy czas jest właśnie teraz. Zacznij działać już teraz – zadbaj o swoją witrynę jak należy.




ostatnio duży szum zrobił się o FacePlus co dla mnie jest dziwne, ale widać chęć pochwalenia się dużą ilośćią plusów jest spora, bo innych korzyści tego systemu nie widzę – nie sądzę żeby był on wstanie sprowadzić wartościowy ruch na plusowaną stronę, inna sprawa że im głośniej o tym systemie tym szybszy jest jego koniec:) już zresztą słychać że większość plusów jest zerowanych…
Pomysł Google z rekomendacją przy pomocy +1 mi się podoba, jednak właśnie przez takie serwisy i nieumiejętne korzystanie z nich może się negatywnie odbić na naszej stronie. Obecnie mało otrzymuję rekomandacji, jednak mój profil powiększa się o konta nowych znajomych i za kilka miesięcy z pewnością będzie ich więcej. Zobaczymy jak rozwinie się serwis na przestrzeni kolejnych miesięcy.
Pozdrawiam.
Śpieszcie się dodać plusiki na FacePlusie, tak szybko odchodzą.