Kilka dni temu Eric Schmidt gościł w programie emitowanym na antenie telewizji CNBC. Powiedział coś, co John Andrews określa jako jedną z najgłupszych wypowiedzi CEO w historii. Trudno się z Johnem nie zgodzić. Pytanie od redaktor prowadzącej wywiad brzmiało Ludzie traktują Google jako swojego nabardziej zaufanego przyjaciela. Czy powinni?
Video:
Pełny cytat po polsku:
Myślę, że opinia się liczy. Jeśli robisz coś, o czym nie chcesz aby dowiedział się ktokolwiek, być może nie powinieneś tego robić w ogóle. Jeśli naprawdę potrzebujesz tego typu prywatności, faktem jest, że wyszukiwarki – w tym Google – zapisują te informacje na jakiś czas i, co ważne, wszyscy podlegamy pod Patriot Act. Jest więc możliwe, że wszystkie te informacje mogą być udostępnione władzom.
Wow. To mówi gość, który w 2005 roku umieścił redakcję CNET na czarnej liście odmawiając im udzielania jakichkolwiek wywiadów tylko za to, że wygooglali i opublikowali takie informacje na temat Schmidta jak:
- wysokość wynagrodzenia
- sąsiadów w miejscu zamieszkania
- hobby i zainteresowania
- datki dla polityków
Nie wiem jak Wy, ale ja mam całą masę rzeczy, o których nie chcę żeby wiedział cały Internet. Poszukując w Sieci przeróżnych informacji, czasem szukam także w takich tematach jak zdrowie, seksualność lub finanse. Guzik komukolwiek do tego na co choruję, jak lubię się kochać albo czy rozważam zaciągnięcie kredytu (i na co). Kim jest pan Schmidt aby mówić mi, że jeśli nie chcę ujawniać takich informacji, to nie powinienem w ogóle wdawać się w takie aktywności? Komuś się tu coś, delikatnie mówiąc, mocno poprzestawiało.
Pozdrowienia dla wszystkich użytkowników Chrome! (hehe, wiem że i tak nie możecie tego przeczytać :))
Polecam jeszcze:
- Artykuł w Gawkerze, który zainspirował tytuł tego wpisu: Google CEO: Secrets Are for Filthy People
- Asa Dotzler z Mozilli, w reakcji na słowa Schmidta tłumaczy jak zmienić domyślną szukarkę w Firefoksie z Google na Bing, dodając przy tym, że Bing ma znacznie lepszą politykę prywatności.
- Artykuł w The Register: Google chief: Only miscreants worry about net privacy
- Bruce Schneier: My Reaction to Eric Schmidt



{ 5 komentarze… przeczytaj je poniżej lub dodaj swój }
Powiedział coś, co może być pożywką dla piewców teorii spiskowych…najgorsze jest to, że już cholernie blisko do tego by teorie okazały się praktyką:)
“hehe, wiem że i tak nie możecie tego przeczytać :))” hahaha najlepsze!
to i mam odpowiedź :) Od jakiegoś czasu zastanawiało mnie kiedy Rząd (nieważne, czy USA, UE a może już NWO) sięgnie o skarbnicy wiedzy o swoich obywatelach ;)
Tak naprawdę każdemu żal ze nie ma takiego monopolu jak Google, każdy by chciał być po tamtej stronie, ale że to nieosiągalne, wiec wyboru nie ma – atakujemy Google :) poza tym są dwie opcje: 1.nie wiesz co potrafi Google więc żyjesz sobie smacznie i bez stresu 2.wiesz co potrafi Google i się bronisz – żyjesz sobie smacznie że mnie sie sprzedajesz niż fascynaci Google… jakoś tak ;-)
Mylisz się, Mistrzu. Mnie się nie marzy taki monopol jak ma Google. Gdyby tak było, to zapewne próbowałbym pracować dla nich. Z lat szczenięcej młodości, zanim jeszcze w ogóle liznąłem tematu searchowego, pozostało mi wspomnienie chęci pracy dla Google – teraz mi takiej naiwności wstyd :).
Poza tym tu przecież sprawa jest jasna – to Google atakuje mnie, Ciebie i wszystkich normalnych ludzi wokół. Wchodzi z buciorami w naszą prywatność i zaczyna mówić co jest zdrożne, a co nie jest.