Napisane przez :
dnia: czwartek, 12 lis, 2009
28

Dlaczego Google nic nie robi z oszustami na AdWords?

Jaka jest Twoja data śmierci? Rozwiąż test a jego wynik prześlemy Ci gdy wyślesz SMS za 23zł. Chcesz pobrać najnowsze gadu-gadu? Żaden problem wyślij SMS. Chcesz być bogaty? Nic prostszego rozwiąż test i wyślij SMS za kolejne 23zł.

To tylko malutka próbka tego co można znaleźć dzięki najpopularniejszemu programowi reklamy PPC w polskim Internecie – Google AdWords. Sprawa ta jest znana wielu osobom zajmujących się SEM. Dla porządku oto jak działa ten proceder.

Jak działają oszukańcze reklamy w AdWords?

Aktualnie najpopularniejszym testem jest poznaj swoją datę śmierci. Reklamy pokazują się w wynikach wyszukiwania Google, u innych partnerów Google (jeżeli korzystasz tzw. custom search wyświetlają się także u Ciebie) i w sieci kontekstowej (AdSense). Klikający w reklamę użytkownik ląduje na stronie, gdzie ma rozwiązać test składający się z ok. 20 absurdalnych pytań. Zamiast wyniku otrzymuje informacje o tym, że wymagane jest zapłata. Wysłanie SMS lub płatność kartą kredytową. Strona jest stworzona w taki sposób, aby wprowadzić Cię w błąd i przekonać, że SMS kosztuje 1,22zł. Realna cena jest zazwyczaj napisana w stopce drobnym maczkiem i wynosi 23zł. Myślisz sobie „ja bym w życiu nie wysłał(a)”. Jednak ludzie się dają oszukać:

Komentarze na di.com.pl

Oto jak wyglądają niektóre informacje dotyczące wysłania SMS:

Data śmierci - wyślij sms

sms

sms

Od kiedy to trwa?

Człowiek człowieka oszukiwał od zawsze. Nie inaczej jest w Internecie. Takie sytuacje się zdarzają. Wtedy zawsze pokładamy nasze nadzieje na usunięcie podobnych zawartości w administratorach serwisu, portalu czy wyszukiwarki. Niestety reklamy te pokazują się już prawie rok (11 miesięcy). Pierwszy artykuł na jaki się natknęłam pochodzi z Dziennika Internautów ze stycznia 2009. Nie wiadomo od kiedy to trwało nieujawnione. Sprawa została zgłoszona do firmy hostingowej (Home.pl) i do samego Google. Problem nadal jest obecny i bynajmniej reklamy nie straciły na sile. Dzięki ogromnej przestrzeni reklamowej platformy AdWords pokazują się wszędzie Nasza Klasa, Last.fm, Kurniki i wiele innych.

Nasza Klasa - data śmierci

Kurnik - data śmierci

Data śmierci - adsense

super przepisy

Zegar tyka

data śmierci

Czy wiesz kiedy umrzesz?

przepisy

brzuch

przepisy

Co Google z tym robi?

Jak wiadomo reklamodawcom AdWords nad prawidłowością działania systemu (oprócz sławetnych algorytmów) czuwają realni pracownicy. Wydawać by się mogło, że w obliczu takiego problemu będą monitorowane grupy słów, teksty, typowe wzory domen i subdomen mające wysokie prawdopodobieństwo niesienia oszustwa. Pierwsze co przychodzi do głowy to cykliczne sprawdzanie reklam na słowa jak np. śmierć, umrzeć, data śmierci itp. Niestety nawet w tym wypadku jesteśmy rozczarowywani:

Data śmierci słowo kluczowe

Nie udało mi się także znaleźć żadnego oficjalnego stanowiska w tej sprawie czy chociażby notkę prasową ostrzegającą użytkowników Google przed zagrożeniem ze strony oszustów na AdWords.

Na ostatnim spotkaniu (Google dla agencji 2009) rozmawiałam z pracownikami polskiego Google o sprawie. Niestety nie uzyskałam od nich żadnych informacji tylko fakt, że jest to duży problem, który jest ciężko rozwiązać. Gdy zapytałam o to czy kupony AdWords mogą być źródłem problemu zrobiła się nerwowa atmosfera.

To wszystko rozczarowuje i smuci. Czy Google naprawdę nie jest w stanie rozwiązać tego problemu? Co Google robi w tej sprawie?

Google satelity

Zrzut ekranu z wątku golden line.

Dlaczego Google z tym nic nie zrobi?

Po 11 miesiącach obserwowania oszustów na AdWords tracę nadzieję, że zostanie to uregulowane. Oto powody dla których uważam, że Google nie naprawi problemu.

  1. It’s a good business. Jak by nie było Google zarabia na klikach. Duża ilość oszukańczych reklam pokazuje się w tym momencie w wyszukiwarce i na witrynach internetowych. Generują one ruch, kliki, pieniądze. Nikt nie zmusza użytkowników, aby klikali. Nie ma żadnego click fraud.
  2. Sławne algorytmy. Niemal każdy użytkownik wyszukiwarki wie, że Google to przede wszystkim genialne algorytmy napisane przez błyskotliwych inżynierów. Google lubi utwierdzać nas w tym przekonaniu. Jednocześnie zatrudnia ponad 10,000 tzw. Quality Raters, którzy pracują zdalnie oceniając jakość wyników wyszukiwania. Wygodnie jest chowanie się za robotami, które nie charakteryzują się inteligentnym rozumowaniem. Łatwo jest usprawiedliwiać się automatycznymi rozwiązaniami, gdy ludzie są oszukiwani.
  3. W USA biznes tzw. Scam Ads ma się dobrze. Jesteśmy zaaferowani naszym polskim środowiskiem internetowym więc możemy nie zadawać sobie sprawy jak duże to zjawisko. Amerykańscy marketerzy twierdzą, że Google mało w tej kwestii robi – Google money, i jak np. reklamy na annual credit report.

  4. Niska świadomość. Użytkownicy nie zdają sobie sprawy z wielu mechanizmów, które generują pieniądze w Internecie. Mylą nawet przeglądarkę z wyszukiwarką. Nie widzą potencjalnych zagrożeń. Oszukani nie zdają sobie sprawy, że zasięg jaki mają oszuści został uzyskany dzięki programowi AdWords, który należy do Google. Nie będą więc obwiniać Google.
  5. Polskie Google. Jako Polacy zwracamy z nadzieją oczy do polskiego biura Google. Niestety z reguły ich priorytety leżą w innym miejscu. Realizują sprzedaż, promują produkty i organizują akcje. Ostatnia z nich to Internetowa Rewolucja. Na stronie akcji możemy przeczytać, że blisko milion małych i średnich przedsiębiorstw działających na terenie Polski weźmie w nim udział. Otrzymają m.in. kupon o wartości 250zł na reklamę w AdWords. Przeznaczają więc przynajmniej 1,000,000 x 250zł na promocję. Ile zostało przeznaczone na prace związane z usunięciem omawianych reklam?
  6. Google dba o użytkowników. Gdzie jest troska o użytkowników, którzy zostają oszukiwani? Nie zostali ostrzeżeni przed zagrożeniem – nie ma żadnej notatki prasowej. Sprawa jest bardzo cicha i znana głównie w środowisku SEM.

Dlaczego powinniśmy się tym przejmować?

Google to ponad 90% udziału w wyszukiwarkach w Polsce. Bardzo duża liczba użytkowników jest zagrożona. Także tych, którzy chodzą do szkoły podstawowej, posiadają telefon komórkowy i sprawdzają profile na Naszej Klasie.

Jako reklamodawca i osoba świadcząca usługi prowadzenia kampanii linków sponsorowanych to dla mnie poważna kwestia. Bije ona w wiarygodność systemu reklamy, który polecam klientom. Co mam im odpowiadać, gdy pytają się o te dziwne reklamy na Google? Ja nie mam na to wpływu. Google nie jest moim wrogiem. Uważam go za partnera jednak jestem szczera w tym związku. Mogę jedynie sprawę upublicznić, co właśnie czynię.

Dziękują za dotarcie do końca. Zachęcam do komentowania.

Komentarzy 28

  1. Darek pisze:

    Bardzo dobry artykuł.Nie rozumiem tylko tych, którzy wysłali smsa bo byli ciekawi daty swojej śmierci.Jak można być tak naiwnym.A te strony rzeczywiście oszukują.Wielokrotnie zwracałem uwagę na tę kwestię pracownikom Google – bez skutku.Nabierają wody w usta.Proszę przeczytać poniższe linki:
    http://doctor.programuj.com/component/content/article/16-software/173-ohydne-reklamy-z-dat-smierci
    http://doctor.programuj.com/component/content/article/24-pozycjonowanie-optymalizacja/172-google-krci-bat-na-siebie

  2. Tomasz pisze:

    Myślę, że nazywanie twórców takich stron oszustami to przesada. Tak naprawdę na każdej stronie jest informacja o realnych kosztach. Ludzie, którzy poświęcają swój czas na rozwiązywanie testów a potem są skłonni wysłać smsa to idioci.

    Przykłady, które podajesz nie są dobre, na każdej jednej stronie jest informacja o realnych kosztach. Ludzie, którzy „pożal się boże” zostali oszukani sami są sobie winni. Przecież wystarczy rozejrzeć się po stronie doczytać to co nazywasz drobnym maczkiem (ja widzę na drugim zrzucie co najmniej czcionkę numer 12)

    Nie wiem jak takie reklamy postrzegają inni reklamodawcy, wiem jak postrzegam je ja jako wydawca: mianowicie wisi mi to!

    Z dwóch powodów:

    1. Na stronach z treściami nazwijmy je „premium” się nie wyświetlają. Z drugiej strony ludzie i tak by w takie reklamy nie klikali.

    2. Na stronach dla, nazwijmy ich kurtuazyjnie… mniej doświadczonych użytkowników internetu, sprzeda się każdy chłam.

    Może nawet ziomuś albo jakaś lasencja ucieszy się i poszpanuje przed znajomymi, odpalając kolejnego gibona, że według testu dożyje 90 lat.

    Podsumowując:

    „Oszukani” sami są sobie winni. Nazywanie kogokolwiek oszustem na podstawie dowodów, które zebrałaś to przesada.

    Google może psuje rynek ale działa na swoją niekorzyść (a kto wie może wcale nie).

    Aha oświadczam, że nie jestem w bezpośredni sposób związany finansowo z „takimi” stronami. Wisi mi natomiast czy na moich stronach jakaś dziunia kliknie w reklamę zegara śmierci czy w cycki modelki – wprost do pudelka.

    Pozdrawiam i ciekaw jestem reakcji innych.

    • Kasia Bauer pisze:

      Myślę, że nazywanie twórców takich stron oszustami to przesada.

      To absolutnie nie jest przesada. Wprowadza się te osoby w błąd. To jest czyhanie na naiwnych, mało rozeznanych w Internecie ludzi. Jeżeli to nie są oszuści to dlaczego osoby na zrzucie ekranu we wpisie czują się oszukani? Czy zapłacenie 23zł za SMS lub 94zł za dwa z wynikiem testu jest dobrym dealem? Podobne sprawy dzieją się na klatkach mieszkaniowych naszych dziadków. Żeruje się na osobach starszych jak np. nagłośniona sprawa leczniczych lamp. To nie jest oszustwo bo lampa jest lecznicza, ale tylko z nazwy? Są to działania szkodliwe w obydwu przypadkach.

      mianowicie wisi mi to!

      Mi to nie wisi. Jeżeli już jesteśmy przy zimnej kalkulacji… Osoba, która wysłała SMS może się zrazić i więcej nie kupować w Internecie – bo tam oszukują. Następnym razem będzie mi i Tobie trudniej coś sprzedać via WWW ponieważ ludzie zrobią się nieufni. Firma tworzy fajną promocję, daje coś gratis a potencjalni klienci zastanawiają się gdzie jest haczyk w momencie, gdy wszystko jest OK.

  3. @Tomasz,
    Strony docelowe tych reklam są ułożone tak, że wprowadzają w błąd sugerując jakoby cena jednego SMSa wynosiła 1,22. Tymczasem takowa cena dostępna jest jedynie poprzez płatność kartą, a SMS kosztuje złotych dwadzieścia kilka. To raz. Dwa, przykłady na screenach pokazują całość strony. Niejednokrotnie miałem okazję oglądać takie LP gdzie realny koszt SMSa przesunięty był CSSami poza przełamanie ekranu, tworząc wrażenie, że na stronie już nic nie ma.

    Jeśli natomiast chodzi o Twoje kwieciste określenia w kierunku ludzi, którzy dali się nabrać – cóż, ewidentnie jesteśmy w różnych miejscach jeśli chodzi o etykę i/lub moralność. Poza tym na tego typu szajs nabierają się także dzieciaki, które jeszcze nie są świadome jak zimno kalkulują ludzie tacy jak Ty. Czy dzieciak też jest sobie sam winien?

    Polecam lekturę podobnej sprawy, z tym że dotyczącej wyłudzania pieniędzy przez gry na Facebooku. Arrington jednym postem doprowadził do wywalenia CEO firmy, która miała takie rzeczy na sumieniu. Też się zapierali, że są full legal.

  4. Piotr pisze:

    O ile informacja o realnych kosztach jest podana na stronie to wg. mnie nie jest oszustwo. Przesuwanie CSSami informacji, to inna rzecz, zgodnie z prawem informacja o realnych kosztach powinna być widoczna dla człowieka i tyle. To, że ktoś nie czyta do końca to już chyba jego problem. Ludzie uczą się na błędach… Według mnie to nawet dobrze, że ktoś nauczy się na „stracie” 23 zł, bo będzie ostrożniejszy przy innych internetowych transakcjach na – być może – większe sumy…

    Oszukują nas wszędzie – sprawa szczepionki na H1N1, wszystkie produkty spożywcze (najlepsze hasła reklamowe „stopniowo uwalniane węglowodany” – jakby były one czymś dobrym, „szklanka mleka w dwóch plasterkach”, reklamy przekonują nas, że jak weźmiemy tabletkę to już będziemy zdrowi, mało kto zdaje sobie sprawę, że leczą objawy, a nie chorobę, wszystko jest jednak tak przedstawione jakby po rozpuszczeniu proszku w gorącej wodzie choroba znikała, ot tak..).

    Nie dajmy się zwariować! ludzi trzeba uczyć czytać ze zrozumieniem, propagować aby przed podpisaniem czegokolwiek przeczytali to co podpisują itp. Jeśli ktoś straci „23 zł” i boleśnie to odczuje to i dobrze, być może w przyszłości będzie ostrożniejszy…

    Być może wszyscy nie pamiętają, że w momencie wprowadzenia telefonów za 1 zł wielu ludzi uwierzyło, że rzeczywiście tyle telefon kosztuje, a potem psioczyło na operatorów, że chcą od nich kary umowne.

    To oczywiste, że autorzy takich stron robią wszystko aby sprawić, że użytkownik zobaczy 1 zł za płatność SMSem, choć rzeczywistość jest inna, ale dopóki na stronie jest widoczna informacja (dla użytkownika) jaki jest koszt SMSa (a tak jest na screenie powyżej), tak aby było to zgodne z prawem – ja tu nie widzę oszustwa. To jak marketing – granie na emocjach. Rozejrzyjcie się w koło, rzeczywistość jest taka, że wszyscy poniekąd oszukują. Przeciętna wędlina w sklepie to w 50% woda + chemikalia i nie ma tu oszustwa o ile na opakowaniu napisany jest skład, sęk w tym, że jak kupuje się wędlinę na wagę to ciężko jest to opakowanie zobaczyć.

    Taki jest dzisiejszy świat. Pogoń za pieniądzem sprawiła, że jest tak, a nie inaczej. Ale nie widzę większej różnicy pomiędzy iluzorycznymi SMSami za 1 zł, a tym co się dzieje np. w branży spożywczej. Z tym styka się każdy z nas.

    Podsumowując:
    Oszustwem jest: nie podawanie informacji o realny koszcie SMSa, choćby na dole strony, zakrywanie jej CSSami itp.
    Oszustwem nie jest to co jest przedstawione na screenie powyżej (dot. płaskiego brzucha, dla mnie na prawdę jest to kompletna informacja).

    • Kasia Bauer pisze:

      @Piotr
      Jasne najlepiej załamać ręce nad złem tego świata i zacząć uczyć się cwaniactwa. W szczególności w szarej Polsce, bo my jesteśmy tacy niedobrzy i życiem zrezygnowani.

      Teraz 23zł to mało. Jak utopi się 1000zł to okaże się, że za dużo kasy gość miał i dobrze mu tak. Takie rozumowanie do niczego nie prowadzi.

      To jest przykład jajka kolumba. Został już przedstawiony problem i wszystko jest na tacy to łatwo jest stwierdzić „nie dał był się nabrać”, „to jest komplenta informacja” lub „czcionka nie jest mała”.

  5. procek pisze:

    Bardzo dobry art! Najbardziej śmieszy mnie postawa operatorów komórkowych, który w TV wypowiadają się: „To jest plaga, musimy z tym walczyć, ale nie mamy jak”. Co oni do cholery nie wiedzą z kim podpisują umowy? Przecież płatne numery SMS muszą być gdzieś zakładane i ktoś ma nad tym kontrolę, ale jeśli operator na tym zarabia to po co z tym kończyć, prawda? Pieniądz niestety rządzi światem :/

  6. blasbike pisze:

    A co zrobimy z producentami papierosów i tytoniu?
    Gdyby nie prawny nakaz to w życiu by nie napisali na 30% powierzchni paczki fajek/reklamy, że „Palenie zabija”
    A przecież palenie jakie jest niezdrowe i kosztowne…

    Winny jest ten kto używa i płaci (fajki, głupi test iq czy śmierci).
    Oczywiście to jest mega naciągactwo, ale jak ktoś chce im przyłożyć, to niech idzie do sądu i przyłoży. Jeżeli ma czym, a jeżeli nie ma to jest sam sobie winny.
    Poza netem też jest pełno naciągaczy(kredyty, pseudo promocje, pseudo „prawie wygrane” w smsach od sieci GSM).

    Nie rozumiem oburzenia na google, że tacy naciągacze się reklamują.
    Banki się reklamują że hoho, a prawda o kosztach usługi jest zawsze głęboko zakopana w umowie.

    • Kasia Bauer pisze:

      @blasbike

      Nie rozumiem oburzenia na google, że tacy naciągacze się reklamują.

      Google w TOS’ach AdWords wyraźnie ma napisane, że nie wolno użytkownika w błąd wprowadzać. Zasada ta nie jest więc przez nich egzekwowana. Sprawa została zgłoszona wielokrotnie, a nie widzimy efektów ani nawet informacji o takim stanie rzeczy. Google jest tutaj także beneficjentem. Sprawa przedstawia się podobnie jak w przypadku oszustów na Facebooku czy MySpace o których wspominał Bartek w swoim komentarzu.

  7. Piotr pisze:

    Jak zwykle świetny artykuł.

    Odnosząc się do „moralności” niektórych ludzi, którzy piszą, że to wina tego, kto dał się oszukać: Ludzie zastanówcie się co piszecie! To tak jakbyście twierdzili, że jakaś ładna klientka „dała się” zgwałcić albo napaść tylko dlatego, że nie miała siły się bronić albo dlatego, że była ładna. A może jak wam ukradną waszą ekstra brykę, którą kupiliście za pieniądze zarobione w takim „wisi mi to” stylu, będzie lepiej jak powiecie sobie: „Zasłużyłem sobie, moja wina, że kupiłem aż tak kuszącą dla złodziei brykę”. Pożałowania godna moralność. Po takich wypowiedziach od razu odechciewa mi się robić interesy z ludźmi takiego pokroju, bo widać, że stąpacie po cienkiej granicy i we współpracy z innymi zależy wam tylko na kasie a resztę macie w d…

    Pozdrawiam Kasię i Bartka i innych „dobrze” moralnych ludzi.

  8. Przypominam sobie, że poruszyłaś ten temat na Dniu Google dla Agencji i wtedy miałem wątpliwości czy cały ten proceder uruchamiany jest na kuponach. Podejrzewam, że z punktu widzenia prawa wszystko jest w porządku. To, że żerują na ludzkiej naiwności? Cóż, tak na dobrą sprawę operatorzy telefonii komórkowych czy banki mają równie zawiłe regulaminy i ukrywają co mniej wygodne fakty na samym końcu umów (koniecznie zapisane drobnym drukiem ;)).

  9. Piotr pisze:

    Przypomniała mi się także sprawa bodajże z TP S.A., gdzie sąd ukarał ich za niewystarczające poinformowanie klienta nt. ceny czy jakoś tak. Może ktoś pamięta to dokładniej i mógłby nieco przypomnieć w szczegółach. Wydaje mi się bowiem, że ta sprawa podlega właśnie pod coś takiego.
    Zresztą od razu widać, że to oszustwo. W psychologii np muszą wystąpić 3 czynniki (piszę z pamięci z wykładu z 1szego roku studiów więc się nie czepiać :P), aby czyn uznano za agresywny/szkodzący innej osobie.

    1. Kryterium Motywacji czynu – wy tym wypadku Intencja czynienia zła.
    2. Kryterium Skutku/Konsekwencji czynu – w tym wypadku szkodliwość w postaci straty materialnej czynu.
    3. Społeczne kryterium modyfikujące – w związku z wykonywanym zawodem lub statusem np. obezwładnienie kogoś przez policjanta nie jest uznawane za czynność agresywną, bowiem jest to część jego pracy i jest to społecznie akceptowane.

    Wszystkie 3 czynniki w tym wypadku występują. W związku z tym autorzy tego produktu są oszustami.

  10. Tomasz Tybon pisze:

    Przeczytałem wpis (gratulacje! – jesteście wspaniałymi narratorami) i komentarze pod nim i jestem zbulwersowany! Oczywiście, że takie zachowanie nie tylko Google, ale i każdej innej firmy (banków, operatorów komórkowych, producentów żywności – można wymieniać bez końca). Osoby, które uważają, że to jest ‚wina’ tych, którzy dali się nabrać w moich oczach nie różnią się niczym od tych oszustów! Dlaczego ? Ponieważ ‚dziś’ niewprawny użytkownik internetu został naciągnięty na pieniądze i mówicie, że to jego wina, bo nie czyta ze zrozumieniem itp. itd., a ‚jutro’ moi drodzy w innym miejscu i przy zupełnie innej okazji zostaniecie oszukani Wy! I ciekaw jestem ilu spośród Was wróci na tego bloga i w komentarzu do tego postu opisze swoją sytuacje, podpisze się tym samym nickiem i przyzna się do tego: „że ‚nie czytałem ze zrozumieniem’ i teraz np. jestem bankrutem i nie mam co jeść. Teraz wiem, że wtedy się myliłem.” Już widzę jak Piotr i Tomasz to czynią, zwłaszcza, że w aktualnych komentarzach wolą pozostać anonimowi…

    To tak tytułem odreagowania bulwersa :)

    A co do opisywanej sytuacji, to osobiście uważam ją za karygodną rzecz! Uważam, że to jest skandal, ponieważ z jednej strony Google nie pozwala reklamować się na słowa kluczowe będące np. zastrzeżonymi nazwami handlowymi i tych zasad pilnuje, a z drugiej strony przez 11 miesięcy, po wielokrotnych zgłoszeniach tego faktu zupełnie nie interweniuje w sprawie ewidentnych oszustw! którymi jest umyślne wprowadzenie użytkownika w błąd. Kto, jak kto, ale Google powinno zdawać sobie sprawę z tego, że w dłuższej perspektywie czasu wyjdzie im to niestety na szkodę.

    Uważam, że wobec powyższego wykonanie takiego działania, jak Wasz wpis na blogu, to bardzo dobry krok w piętnowaniu niewłaściwych zachowań!

  11. Piotr B. pisze:

    Zacytuje sam siebie:

    Podsumowując:
    Oszustwem jest: nie podawanie informacji o realny koszcie SMSa, choćby na dole strony, zakrywanie jej CSSami itp.
    Oszustwem nie jest to co jest przedstawione na screenie powyżej (dot. płaskiego brzucha, dla mnie na prawdę jest to kompletna informacja).

    Teraz zacytuje drugiego Piotra:
    Ludzie zastanówcie się co piszecie! To tak jakbyście twierdzili, że jakaś ładna klientka “dała się” zgwałcić albo napaść tylko dlatego, że nie miała siły się bronić albo dlatego, że była ładna. A może jak wam ukradną waszą ekstra brykę, którą kupiliście za pieniądze zarobione w takim “wisi mi to” stylu, będzie lepiej jak powiecie sobie: “Zasłużyłem sobie, moja wina, że kupiłem aż tak kuszącą dla złodziei brykę”.

    Podałem dwie sytuacje, różne od siebie. Być może moralność obu jest dyskusyjna (na pewno w pierwszej sytuacji), trzeba jednak pamiętać, że tylko pierwsza jest niezgodna z prawem, jest ewidentnym oszustwem. Jeśli drugą sytuacje, o której napisałem porównujesz z gwałtem, kradzieżą itp. to porównaj z nimi również operatorów telefonii komórkowej, którzy „sprzedają” telefony za 1 zł. Według tego co napisałeś to tak jak gwałt czy kradzież, a przecież wszystko jest zawarte w umowie z operatorem (kara umowna w przypadku wcześniejszego odstąpienia od umowy), wystarczy czytać… i myśleć.

    Świat wygląda jak wygląda, zewsząd mamy pokusy, małe lub większe oszustwa/iluzje. Facet palący papierosy to w reklamie pięknie zbudowany kowboj, tryskający zdrowiem. Możemy walczyć z wiatrakami, ale ta walka jest bez sensu, lepiej uświadamiać ludzi, żeby z nieufnością podchodzili do tego typu serwisów, a przede wszystkim czytali umowy/regulaminy przed ich podpisaniem, czy tez kliknięciem „dalej”.

    ostatnio byłem świadkiem jak facet (ok 50 lat) z uśmiechem na ustach podpisywał kolejne dokumentny u operatora komórkowego bez choćby spojrzenia na nie, mimo iż jego żona będąca przy nim całkiem poważnie ostrzegała go aby wyrobił sobie nawyk czytania tego co podpisuje. Zażartował tylko, że właśnie pewnie podpisał zobowiązanie do spłaty 1 mln zł. i mu to „zwisa”. No w końcu był podekscytowany swoim nowym „wszystkomającym” telefonem, tak jak ludzie, którzy chcą natychmiast wiedzieć kiedy umrą…

    Tyle na ten temat z mojej strony.

    PS. Ja też nieraz się naciąłem, czegoś nie przeczytałem do końca i miałem z tego powodu mniejsze lub większe konsekwencje, ale o ile te sytuacje były zgodne z prawem mogę winić tylko siebie i w przyszłości korzystać z wcześniejszych doświadczeń, tj. uczyć się na swoich błędach. To bolesne, ale najbardziej skuteczne.

    Czytać ze zrozumieniem, z lekką nieufnością podchodzić do świata, to wg. mnie podstawa.

  12. Tomasz pisze:

    Już widzę jak Piotr i Tomasz to czynią, zwłaszcza, że w aktualnych komentarzach wolą pozostać anonimowi…

    Jeżeli chodzi o moją anonimowość, no cóż mam do tego prawo prawda?

    Jeżeli chodzi o czynienie to gwarantuję Ci, że ja już się pomyliłem nie raz i nie dwa. Tylko nie jestem na tyle głupi, że ewidentnie (mniej lub bardziej) mając dowody swojej pomyłki na ekranie ba nawet na piśmie, nie wszczynam lamentu, że zostałem oszukany. Stało to się z mojej winy! I ponoszę za to konsekwencje.

    A pomyłki mają to do siebie, że należy z nich wyciągać wnioski. Niestety, niektórzy osobnicy pozbawieni są tej umiejętności, wolą wrzeszczeć, że zostali oszukani.

    …cóż, ewidentnie jesteśmy w różnych miejscach, jeśli chodzi o etykę i/lub moralność.

    Informacja nieprawdziwa. Argument ad persona = nie liczy się w dyskusji. Wyciągasz krzywdzące wnioski na podstawie komentarza, który jest sprzeczny z twoimi poglądami.

    Niejednokrotnie miałem okazję oglądać takie LP gdzie realny koszt SMSa przesunięty był CSSami poza przełamanie ekranu, tworząc wrażenie, że na stronie już nic nie ma.

    Bardzo szkoda, że ani ty ani Kasia nie potraficie wymienić ani jednego przykładu takiej strony. Ani na zrzutach ani w linku. Tak ciężko znaleźć taki przykład, chociaż jeden? Naturalnie mam świadomość, że takie strony istnieją i właśnie w stosunku do nich powinny zostać podjęte odpowiednie kroki. Niemniej jednak przykładów nie widzę. A artykuł aż prosi się o takie jawne przykłady

    jak wam ukradną waszą ekstra brykę, którą kupiliście za pieniądze zarobione w takim “wisi mi to” stylu, będzie lepiej jak powiecie sobie

    Mogłeś się zbulwersować, ale twoje porównanie jest, co najmniej nietrafione. Rozumiem, działa na wyobraźnię – nie zmienia to jednak faktu, że jest pozbawione sensu. Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego?

    Acha nie jeżdżę bryką, tylko samochodem.

    Rozumiem, że zdaniem niektórych wypowiadających się tu osób należy roztaczać opiekę nad biednymi niczego nieświadomymi ludźmi. Trzeba zakazać reklamowania tych „wstrętnych stron”, bo ktoś sobie może zrobić krzywdę. Nie daj boże jakieś dziecko dowie się, kiedy umrze i zapłaci za tą przyjemność ileś tam złotych. Super, dobry rodzic na tej lekcji potrafi nauczyć swoje pociechy więcej, niż wszystkie (skądinąd potrzebne i dobre) akcje typu: „bezpieczny internet”.

    Na koniec komentarza:

    Jeżeli takie strony działają zgodnie z prawem, (czyli strzelam: udzielają informacje na temat rzeczywistej płatności – zrzut numer 2) to mają święte prawo do tego żeby się reklamować i zarabiać! Takie same święte prawo mają ludzie, którzy chcą za 23 złote dowiedzieć się, kiedy umrą.

    • Kasia Bauer pisze:

      Ten wpis zawiera 17 zrzutów ekranu. Są tam przykłady realnych stron jak i zarówno domeny. Niektóre z nich jeszcze działają. Ja nie prowadzę dochodzenia i nie będę przedstawiać dowód po dowodzie razem z przepisami prawnymi. Jeżeli na prawdę Panowie nie jesteście w stanie dostrzec próby oszustwa to przytoczę jeszcze raz chociażby zrzut ekranu z datą śmierci. Informacji o kosztach nie ma w sąsiedztwie informacji o wysłanie SMS. Znajduje się w stopce! Nie zmienia to faktu, że pozostałe są też zwodnicze.

      Podobne przypadki powinny być piętnowane. Nie jest to rzecz, którą zauważyłam wczoraj i napisałam w poczuciu oburzenia. To się dzieje od przynajmniej 11 mieś. Jest szkodliwe zarówno dla użytkowników, dla reklamodawców jak i wydawcy. Nie przynosi sensownego biznesu modelowego, na filarach, których można by otworzyć dobrze prosperującą firmę. Ma wartość ujemną dla konsumentów.

  13. @komentarze #14 i #15
    Panowie, albo nie rozumiecie problemu, albo nie chcecie zrozumieć. Ta publikacja nie dotyczy banków czy telefonii komórkowej. Nie porusza również kwestii zła tego świata.

    Wskazujemy konkretny problem, który jest naszym zdaniem, oszustwem czystej wody. Zwłaszcza w kontekście Google. Rozmywanie dyskusji daje Panom świetne pole do popisów erystycznych, ale niestety nie dotyczy tematu publikacji. Polecam Panom lekturę polityki reklamowej systemu AdWords. W szczególności tego punktu, który pozwolę sobie zacytować:

    Reklamy promujące witryny zbierające poufne dane lub pieniądze przy użyciu fałszywych formularzy, fałszywych roszczeń lub nieuprawnionego użytkowania znaków handlowych Google są niedozwolone. Dane osobowe to na przykład adresy e-mail, nazwy użytkownika, hasła i/lub informacje rozliczeniowe. Ponadto zabronione są reklamy programów lub treści typu „zatankuj auto na wodę”.

    W świetle powyższego wszystkie te przykłady są niedozwolone, bez względu na to czy mają info o koszcie SMSa czy nie, ponieważ nie ma możliwości podania komukolwiek daty jego śmierci – za żadne pieniądze. Innymi słowy pobierają pieniądze za fałszywe roszczenia.

  14. torero pisze:

    @Bartek: interpretując to *dosłownie* masz oczywiście rację… tyle, że traktowanie ludzi jak stada osłów nie wiedzących, że nie da się przewidzieć daty własnej śmierci, prowadzi nas w linii prostej właśnie do amerykańskiego prawodawstwa, gdzie pani wygrywa z McD sprawę o nieumieszczenie na kubku gorącej kawy informacji, że jest gorąca. A wydawało mi się, że we wszystkich dyskusjach netowych na ten temat, w których uczestniczyłem dotychczas, ów przykład [proces z McD] podawany był jako „ostatnie stadium skretynienia”, którego dzięki Bogu w Polsce nie ma i pewnie nieprędko będzie. Bo ew. precedens [na którym oczywiście polskie prawo się nie opiera :)] spowodowałby lawinę nikomu nie potrzebnych instrukcji, ergo wycinkę paru lasów i ogólny wzrost cen ;)

    Może więc najpierw określmy się, w którym kierunku chcemy iść z prawodawstwem i traktowaniem drugiego człowieka. Mam wrażenie, że traktowanie drugiego jako istoty doświadczonej i myślącej – choć czasem faktycznie ciut na wyrost – przynosi ostatecznie dużo więcej dobrego, niż złego.

  15. bibi88bibi pisze:

    W sumie każda inteligenta osoba przeczyta całą zawartość strony zanim wyśle gdzieś sms’a albo podpisze jakiś dokument. A tym bardziej powinna zwracać uwagę na małą czcionkę, albo białą na białym tle ;)
    Osobiście nic do nich nie mam, wiadomo, że każdy chce zarobić. Dla mnie oczywiście taki sposób zarabiania jest bezczelny, ale skoro znajdują się barany, którzy wysyłają sms’y to jak biznes ma się nie kręcić. A google na tym zarabia więc pewnie nie zablokują im reklam :/ Osobiście wolałbym, aby ludzie zaczęli uruchamiać swoje mózgi, zanim coś zrobią, a nie obwiniać innych. Jeżeli ktoś raz popełnił błąd to mogę to zrozumieć. Ale jeżeli ktos drugi, trzecia i n-asty raz popełnia ten sam błąd to jest idiotą. A co do artykuły bardzo mi się spodobał :)

  16. Google Poland: Scam Ads in Polish AdWords…

    This site rarely ever has guest posts, but I wanted to make an exception for a long time reader and SEO who often sends me tips and advice. Kasia Bauer, a search marketer from Poland, author of Magiczne SEO …

  17. jsmp pisze:

    @Tomasz: „Ludzie, którzy poświęcają swój czas na rozwiązywanie testów a potem są skłonni wysłać smsa to idioci.” Nie idioci a poddatni. To chwyt psychologiczny i znany tekże z ekonomii (tylko nie pamiętam jak sie nazywa), bazujący na zaangażowaniu. Po prostu ktoś kto wypełnił test dochodzi do wniosku, że ten trud jaki włożył w jego wypełnienie warto już na coś przekuć, inaczej wykazałby że marnuje ostatnie półgodziny pracy :D

    Co do nazywania tych stron jako „oszukańczych” czy Twórców jako oszustów, to byłbym powściągliwy. W czym Ci ludzie oszukują ludzi?
    Koszty są w 99,9% podane (choć jedną stronę znalazłem, gdzie było to skrzętnie napisane jako „koszt standardowego sms’a premium” :D )
    Oszustwa więc nie ma.

    Podanie daty śmierci samo w sobie nie jest oszustwem, bo każdy normalny jest świadom, że to zabawa! Chyba, że nie myśli. Wtedy nie dziwota, że wysyła co i gdzie się da. :D

  18. jsmp pisze:

    @Bartek: „zbierające poufne dane lub pieniądze przy użyciu fałszywych formularzy, fałszywych roszczeń lub nieuprawnionego użytkowania znaków handlowych Google”

    No i wskaż mi czego użytkują tutaj Ci „oszuści”? formularz NIE jest fałszywy, służy do gry w „poznaj datę swojej śmierci”. Jeśli systemy sms traktować jako rozszerzenia użytelności, to one również nie są fałszywe, system jest opisany polega na wysłaniu premiumSMS i otrzymaniu tego co sie opłaciło w tej ZABAWIE.

  19. @jsmp, #21 i #22
    Zadziwia mnie jak niektórzy kontestują dla samej kontestacji. Może zacytuję jeszcze raz Google, tym razem fragment regulaminu emisji reklam, sekcja Usługi dla telefonów komórkowych.

    Reklamowanie usług dla telefonów komórkowych podlega pewnym ograniczeniom.

    Reklamy usług dla telefonów komórkowych są dozwolone wyłącznie na niżej określonych warunkach. Treść dla telefonów komórkowych obejmuje między innymi witryny promujące pobieranie dzwonków, tapet lub wiadomości tekstowych zawierających horoskopy, porady miłosne, wiadomości, testy psychologiczne i inne usługi rozrywkowe.

    Promowana witryna musi w widoczny i czytelny sposób przedstawiać cennik wszystkich rodzajów usług dla telefonów komórkowych. Wszystkie wymagane elementy witryny opisane poniżej powinny być ponadto umieszczone w widocznym miejscu na stronie internetowej i powinny być łatwe do znalezienia, a także czytelne i zrozumiałe.

    Usługi dla telefonów komórkowych wymagające subskrypcji:

    • W tekście reklamy przedstaw informacje o cenie usługi oraz częstotliwości dokonywania rozliczeń (np. tygodniowo lub miesięcznie).
    • W widocznym miejscu wstaw pole wyboru lub inny mechanizm wskazujący, że użytkownik świadomie akceptuje cenę i subskrypcję. Mechanizm ten musi być umieszczony na pierwszej stronie witryny, na której użytkownicy wprowadzają swoje dane osobowe. Kontynuowanie rejestracji powinno być możliwe dopiero po wyrażeniu zgody.

    Ta sekcja istnieje właśnie po to, żeby zapobiegać tego typu zamulaniu wody jak prezentowane przykłady, które moim zdaniem (i nie tylko moim) są oszustwem. Gdyby było inaczej, nie brałby się za nie UKE, jak to podlinkował Sebastian w #21.

    Natomiast wszystkim z elastyczną moralnością życzę, abyście nie musieli weryfikować swoich poglądów poprzez bezpośrednie doświadczenie schematu podobnego do opisanego w artykule.

  20. Kolbudy pisze:

    Powiem krótko, jestem po prostu rozwalony (in plus) tym, co tutaj przeczytałem, po prostu skarbnica wiedzy, dziękuję portalowi sprawnymarketing.pl, że tu trafiłem. Panie Bartku, Paniu Kasiu super. Będę odwiedzał częściej :)

  21. Rafał pisze:

    po raz pierwszy spotykam się z tak bezpośrednią negatywną opinią w kwestii google. co można uznać też za odwagę (pozostaje jedynie nadzieja że żaden z 10 000 redaktorów nie będzie miał ochoty bliżej przyjrzeć się witrynie w celu znalezienie podstaw do zbanowania). a lekturka lekka i przyjemna

  22. Piotr pisze:

    Mi google zablokowało konto na AdWords powołując się na „naruszenie zasad w witrynach docelowych”. Dawałem im zarobić po 10000 zł na m-c. Nie spodobała im się moja strona, chociaż była uczciwa i nikogo nie wprowadzała w błąd, ani nie było na niej żadnych zabronionych treści. Rozmowa z Panem Franciszek Zespół Google sprowadzała się do wklejania przez niego wyrwanych z kontekstu fragmentów regulaminu, które można interpretować na tysiące sposobów. Mało tego, jedne treści przeczyły drugim. Jak już mu zabrakło „materiału” do wklejania to napisał wprost, żebym już więcej do nich nie pisał bo i tak nie odpowiedzą. Takie jest podejście „sekty” Google do klienta.

  23. Tok pisze:

    Poprawa kodu takiej usługi (często przedpłaconej) dla tak szerokiego zakresu (jakim jest np. temat śmierci w sieci [z wyłączeniem już tych w/w]) może być nie do końca realna, przynajmniej z mojego, technicznego punktu widzenia. Możliwe że podjęto jakieś działania długo-terminowe. Większość z was tu się wypowiadających sama manipuluje wynikami swojej twórczości i doskonale wie że zawsze znajdzie się coś dostatecznie wysoko czego nie chcielibyśmy w sąsiedztwie (czy to oszustwo czy konkurencja). Instruując robota aby wyniki filtrował na jakiś sztywnych zasadach szybko okaże się że wiele dobrych stron zostało „usuniętych” z świata Google i na odwrót, a jeżeli chodzi o zasoby ludzkie (10k gdzieś widziałem) i obszerność danych do weryfikacji to nasze bachory tego mogą nie dożyć.

Dodaj Komentarz

XHTML: Możesz użyć następujących tagów: <a href="" title="" rel=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>