Strona główna » Analityka » O czym pamiętać zakładając konto w Google Analytics (1/3)

O czym pamiętać zakładając konto w Google Analytics (1/3)

by Bartek Krzemień dnia 18 kwietnia 2009

in Analityka

Na pozór proces zakładania konta wydaje się być niczym interesującym. Cóż, jeśli nie jesteśmy zapalonymi prawnikami, przedzieranie się przez ogromne Warunki Korzystania z Usługi nie wygląda specjalnie zajmująco. Pojawia się oczywiście pewne ale.

Google Analytics w trakcie zakładania konta – w sposób moim zdaniem co najmniej dwuznaczny – włącza mało świadomych użytkowników do tzw. usługi benchmarkingu. Usługa ta ma formę coś za coś. Google będzie pobierać dane na temat Waszej witryny oraz z witryn zbliżonych tematycznie. Następnie sporządzona zostanie jakaś średnia branżowa, która zostanie udostępniona dla każdego zainteresowanego użytkownika Analytics z danej niszy (o ile ten również udostępnia swoje dane). Wyliczenia tej średniej można obserwować w zakładce benchmarking – na wykresie będą naniesione równocześnie dane o Waszej witrynie i dane średniej.

Benchmarking w Google Analytics

Uważam, że jest to totalnie nieprzydatne, ba, wręcz wprowadzające w błąd, narzędzie. Jasne, można całkiem logicznie (marketingowo?) uzasadnić jego egzystencję, wyobraźcie sobie taką sytuację:

Na naszą witrynę przychodzi 20 000 użytkowników miesięcznie. Odsetek konwersji wynosi 2%. Czy możemy uznać naszą witrynę za sukces, czy też może konkurencja jest lepsza?

I wtedy webmaster/marketer otwiera swoje Analytics i dokonuje benchmarkingu. Sęk w tym, że najwięksi gracze z praktycznie każdej niszy bardzo cenią sobie swoją prywatność. O ile oczywiście w ogóle używają Google Analytics. Przy okazji relacji z ubiegłorocznego SES w Londynie, pisałem o ciekawostkach z panelu Orion Panel: All Star Analytics Team (via Bryan Eisenberg):

W gronie top 50 firm zajmujących się sprzedażą detaliczną w UK są tylko 3 korzystające z Google Analytics.

Pozostaje nam więc cała rzesza średniaków. Aaron Wall bardzo trafnie określa korzystanie z benchmarkingu jako porównywanie się do losowo wybranej próbki z dolnej połowy danej branży.

Dołączając do benchmarkingu oddajecie informacje gospodarcze na temat swojego przedsiębiorstwa. W zamian dostajecie dane agregowane, które nie mają nic wspólnego z potentatami Waszej branży. Kto tu wygrywa? Oczywiście Google :). Zalecam więc ostrożność przy przeklikiwaniu przez proces zakładania konta, a gdy pojawi się poniższy krok:

 Warunki korzystania z Analytics

Po prostu odeślijcie tego szpiega z powrotem do Krainy Deszczowców wyłączając sharing danych.

Warunki korzystania z Analytics

Nie oszczędzaj na kontach

Zakładanie nowego konta dla każdej z Waszych witryn jest czymś, co bardzo ułatwia życie :). Nie ma sensu tworzyć różnych profili i ograniczać sobie możliwości. Jeśli po jakimś czasie zdecydujecie się przekazać część swoich obowiązków nowemu pracownikowi, posiadanie osobnego konta dla każdej witryny umożliwi Wam płynne operowanie z dostępami do poszczególnych danych. Bez ryzyka, że ktoś nieuprawniony otrzyma pełny dostęp do całości.

Podobnie sprawa ma się w przypadku równoczesnego korzystania z AdWords. Jeśli będziecie prowadzić kampanie na linkach sponsorowanych to integracja AdWords i Analytics jest kluczowa. Wprawdzie można linkować kilka kont AdWords z jednym kontem Analytics, ale ma to sens jedynie wtedy, gdy Wasza kampania nie zmieściła się na jednym.

Kolejne części:

{ 5 komentarze… przeczytaj je poniżej lub dodaj swój }

1 Aleksander Ślązak 18 kwietnia 2009 o 22:28

Oczywiście każda firma, którą już stać na zakupienie profesjonalnych statystyk powinna z Urchina zrezygnować – to właśnie ta granica między połówkami, a dokładnie między 95% bardzo małych i 5% średnich i dużych.

Oddzielne konto dla różnych domen – również jak najbardziej.

Co do „Banchmarking” to nikt nie traci i nikt nei zyskuje – kolejna zabawka, jak przystało na Google, w wersji beta;)
-Firma udostępnia dane nieoznaczone, które jak wspomniałeś nikomu nie są potrzebne – są bezwartościowe, wiec nic nie traci
-Inni jak juz się zgodziłem nic nie zyskują
-Google – tu mam odmienne zdanie od Twojego – również nic nie zyskuje. Dzieje się tak, przeciez i tak już posiada wszystkie dane a w benczmarku ujawnia tylko część z nich.

Można jeszcze mieć takie spojrzenie, że lepiej zaufać „wielkiemu” Google powierzając swoje statystyki niż jakiemuś lokalnemu dostawcy (odbiorcy?)statystyk, który może mieć większe pokusy na wyprowadzenie ich „na zwenątrz”.

2 Bartek Krzemień 18 kwietnia 2009 o 22:52

Dziękuję za komentarz :).

Z tym Urchinem to nie do końca. Urchin jest przecież niezależną aplikacją. Licencja na niego to wydatek około 2700 EUR. W zamian dostaje się potężną aplikację działającą gdzie chcemy, czyli znika jakiekolwiek zagrożenie prywatności. Tylko kogo na to stać =).

3 Robert Drózd 6 maja 2009 o 23:14

Zgadzam się, że benchmarking to zupełne bzdury. :-)

Co do kont, dobre rozwiązanie to jedna domena (+ew. subdomeny) = jedno konto.

4 brainac 8 maja 2009 o 17:39

Podział 1 konto – 1 witryna (domena) może okazać się problematyczny w przypadku AdWords. Do każdego konta AdWords można przyczepić tylko jedno konto Analytics. Jeśli chcemy jednym kontem i środkami reklamować kilka swoich serwisów pozostaje albo mieć je pod jednym kontem Analytics albo zrezygnować z autotagowania, co przysparza dużo niepotrzebnej pracy.

5 Bartek Krzemień 13 maja 2009 o 18:14

@brainac
Dlaczego po prostu nie założyć osobnego konta AdWords dla każdego z posiadanych serwisów? To rozwiązuje problem, jak również upraszcza ewentualne przyszłe problemy. Jeśli np zdecydujesz się sprzedać serwis, albo zatrudnić do jego obsługi pracownika – nie musisz się martwić, że masz jakiekolwiek dane agregowane.

Zostaw Komentarz

You can use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <pre lang="" line="" escaped="">

Wcześniejszy wpis:

Kolejny wpis