Strona główna » Ranking Organiczny » Google kupuje linki a potem przeprasza i samo się karze

Google kupuje linki a potem przeprasza i samo się karze

by Kasia Bauer dnia 12 lutego 2009

in Ranking Organiczny

Google kupowanie linkówTa historia, która nadal przyprawia mi uśmiech na twarzy, zaczęła się od wpisu pewnego japońskiego blogera Akky Akimoto, który opisał jak Google Japan kupuje płatne wpisy (pay-per-post) za pośrednictwem CyberBuzz.

Firmie tej zostało zlecone przeprowadzenie kampanii social media dla Google Japan. W wyniku tej współpracy zaczęły pojawiać się płatne wpisy w japońskiej blogosferze opisujące nowość Google Kyuujyoushou Waado (Gorące słowa kluczowe).

Sponsorowane artykuły Google Japan

Omawiany widget pokazuje 5 najczęściej wyszukiwanych zapytań w ciągu ostatnich 24 godzin i widoczny jest na stronie głównej.

Google Japan hot keywords

Oto polskie tłumaczenie jednego z płatnych wpisów, który opisuje widget (pogrubienia moje):

Google Hot Keywords blog widget [link] pokazuje co jest aktualnie w modzie i czym interesują się inni ludzie.

Przyciągające jest to, że możesz oglądać słowa na topie z poprzedniego dnia czy tygodnia. Czasami jestem zaskoczony jakie zapytania cieszą się popularnością. Z rankingu z poprzedniego tygodnia osobiście spodobało mi się “wróżka”. Po kliknięciu w słowo zostaje się przeniesionym do wyników wyszukiwania dlatego tak mi się podoba ta funkcjonalność.

Sam mógłbym nie zauważyć, ale teraz rozumiem, że tego typu rzeczy są dla ludzi ważne.

Biorę udział w kampanii CyberBuzz.

Wpisy promujące nowy dodatek kończyły się zdaniami typu Biorę udział w kampanii CyberBuzz, które świadczyły o zakupionych wpisach.

Google przeprasza

Okazuje się, że wspomniana kampania może być wynikiem desperackiej walki Google o udziały wyszukiwarek na japońskim rynku. Wyszukiwarka Brina i Page’a nadal przegrywa w rankingach posiadając 38% udziałów w porównaniu z 52% Yahoo! (Nielsen/NetRatings).

Gdy sprawa stała się głośna za pośrednictwem Techcrunch na oficjalnym blogu Google Japan ukazały się publiczne przeprosiny o następującej treści:

Google jest w trakcie przeprowadzania kliku promocyjnych akcji, które pozwolą ludziom poznać lepiej nasze produkty.

Okazało się, że użycie blogów jako części naszych starań marketingowych stoi w sprzeczności ze wskazówkami na webmasterów, więc zakończyliśmy kampanię. W tym miejscu chcielibyśmy przeprosić zainteresowane osoby i naszych użytkowników. W przyszłości będziemy się starać aby nasza komunikacja była bardziej transparentna, aby zapobiec podobnym incydentom.

Trudno się dziwić, że w obliczu takiej klęski Google moje serce SEO śpiewa. Ta historia idealnie pokazuje jak Google stosuje się do własnych zasad. Oficjalne przeprosimy potwierdziły, że działania te zostały przeprowadzone przez nich i są sprzeczne z ich własnymi wskazówkami, których webmasterzy mają przestrzegać. Na domiar tego warto pomyśleć jak do tego doszło? Czy Google nie informuje swoich marketerów o tak elementarnych zasadach? Nie ma żadnych szkoleń odnośnie spamu dla pracowników Google promujących ich markę? Przychodzą mi na myśl kolejne pytania. Jak my, osoby zainteresowane, mamy traktować zasady Google, skoro oni sami nie są w stanie ich przestrzegać? Jestem daleka od tego, aby zachęcać kogokolwiek do kupowania linków. Jednak cała ta sprawa skłania nas do zastanowienia się na tematami white i black hat.

Google się karze

Rozbawił mnie bardzo wpis na seoblackhat.com, gdzie Quadszilla zachęca wszystkich do wypełniania formularza zgłoszenia o spam dla domeny www.google.co.jp. Według tego co pisze nasze Polskie Google powinniśmy przecież tak postąpić :). Obok humorystycznego aspektu wypełnienia zgłoszenia Quadszilla poruszył też kwestię na którą warto zwrócić uwagę. Google Japan nie zostało ukarane w żaden sposób! Autor ironizuje, że każdy komu powinie się noga i zostanie złapany na kupowaniu linków, powinien umieścić na witrynie oficjalne przeprosiny i nie zostać ukarany. Kolejny raz okazuje się, że zasady mają zastosowanie tylko do webmasterów, nie natomiast względem Google.

W obliczu tych oskarżeń jak i wznowionej dyskusji na ten temat w blogosferze sprawą zainteresował się Matt Cutts (head of Google’s Webspam team). Za pośrednictwem jego twittera dowiedzieliśmy się, że Page Rank google.co.jp zostało obniżone z 9 do 5. Matt potwierdził, że była to kara za zakup linków. Działania te świadczą, że Google stara się utrzymać swojego kredo Don’t be evil. Z statusu twitterowego Cuttsa można dowiedzieć się, że taki stan PR witryny ma się przez jakiś czas utrzymać. Mimo to nie jest to żadna kara. Nie sądzę, że by japońscy użytkownicy googlali “google japan” bądź, żeby domena google.co.jp doświadczyła znacznego spadku odwiedzin w wyniku tej kary. Tak naprawdę jest to tyko spektakl, który ma pokazać, że Google jest fair w momencie gdy tak naprawdę nie jest.

Jestem ciekawa waszych opinii.

{ 5 komentarze… przeczytaj je poniżej lub dodaj swój }

1 Michał _kUtek_ Kuciński 12 lutego 2009 o 18:26

Jak to mawiają „co wolno wojewodzie,to nie tobie – smrodzie”. Ta historia jest idealnym potwierdzeniem tej „tezy”, albowiem – jak widać – Google Japan nie poniosło żadnej oficjalnej kary. Zresztą nie sądzę, aby oni sami posuneli się do tak drastycznych kroków bez porozumienia z głównym oddziałem Google Inc., bo posypałby się zwolnienia.

Przymknęli oko, przeprosili i sądza, że wszystko będzie OK – bo będzie! Kto z naszych polskich internautów nagle przestanie korzystać z wielkiego (no teraz już nie takiego wielkiego, jeżeli o favikonkę chodzi) g na rzecz Y! czy onetu? No kto?
Całe szczęście nikt, albo pojedyncze osoby, bo branża miałaby niemałe zawirowanie. ;-)

2 Kasia Bauer 12 lutego 2009 o 18:51

Nie sądzę, żeby w Polsce ktoś przestał korzystać z Google. Głównie z powodu tego, że nie ma na rynku żadnych liczących się konkurentów.

Problemem jest fakt, że (nie tylko) Polacy sądzą, że Google nie jest EVIL. Jest to całkiem powszechne przekonanie. Na zagranie w formie wymierzenia sobie samemu kary nabrali się nie tylko typowi użytkownicy Google. Świadectwem tego mogą być chociaż by komentarze bardziej obeznanych w temacie forumowiczów Google dla Webmasterów.

Kolejnym aspektem jest także całe white hat i black hat. Czyli czy przestrzegając wskazówek dla webmasterów działamy na korzyść naszego klienta?

3 Michał _kUtek_ Kuciński 12 lutego 2009 o 19:03

Google w Polsce będzie „tym dobrym” dla mas, bo jak sama napisałaś, nie ma żadnej konkurencji. Większość tych niby alternatyw – np. Cuil czy Haika – są ekstazą dla społeczeństwa, szczególnie tego obeznanego – ale tylko przez moment. Warto też wspomnieć, że żadna z wymienionych nie dostała szansy w Polsce z powodu wersji językowej.

Jak to mam zwyczaj mawiać – SEO jest jak gra w pokera (zbieram się zresztą, aby opublikować wpis o takim temacie, gdzie rozwinę temat). Tak naprawdę wygrywa zawsze kasyno, bądź przeciwnik, który posiada pistolet. Możemy krzyczeć w niebogłosy, ale wątpię, aby to cokolwiek zmieniło – kto usłyszy o tym, że Google.jp jest „fe” bo korzystało z tzw. „black SEO” czy jak to tam oni mają w zwyczaju nazywać zwyczajne praktyki, ale któż o tym usłyszy?
Zaś jak Google odkryje coś złego – jak SWL to od razu wielki, paniczny wstrząs „co zrobić, co zrobić?!”. Bany, filtry czy obniżenie wartości Pagerank – katalogi, precle, blogi gdzie znajdują się wpisy sponsorowane. Tylko po to, aby oni sami przymknęli oko na jeden ze swoich oddziałów.

Szczerze mówiąc bawi mnie to podejście i mam nadzieję, że kiedyś się to na nich odbije, ale kiedy… Szał z Androidem i innymi bardziej lub mniej ciekawymi projektami G skutecznie zagłuszają wszelkie wpadki – kilka ładnych słów ze strony pracowników, wyjaśnienia, przeprosiny i tyle.

„Zgłoś spam” to wszystko dla nas, nic dla nich.

4 Michał _kUtek_ Kuciński 12 lutego 2009 o 19:05

Zresztą jak sami widzimy Google miota się w zeznaniach. Widać to po zalinkowanym przez Ciebie wątku. Pan Szook jedno, Guglarz drugie.
Naszym zadaniem jest… no właśnie?

5 Mariusz-seo 26 lutego 2009 o 23:20

nic nie zdziałamy niestety – google to pseudosocjaliści… oni nabijali ludziom głowy praca dla kazdego… google kusi czysta strona bez reklam, pokazuje jakie to nie jest „piękne” a tak naprawde najzwyczajniej jak kazda elita dąży do wyssania kasy z tych mniejszych. JA bym sie zastanowil co bedzie jak sie im uda wyplewic linki / katalogi / precle itd… wiecie co bedzie jedynym sposobem zaistnienia w sieci? LINK SPONSOROWANY GOOGLE za powiedzmy skromne 500 zł miesiecznie. ;)ile tysięcy ludzi na bruku? zajmujacych sie wlasnie marketingiem WWW? naturalne pozycjonowanie to lekki mit… większosc stron gdzies sie reklamuje. zamieszcza chocby wpisy w katalogach itd. Google dąży w brzydki sposób niestety nie tyle do monopolizacji, ale do przejęcia rynku internetu.

Zostaw Komentarz

You can use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <pre lang="" line="" escaped="">

Wcześniejszy wpis:

Kolejny wpis