Historia Linków Sponsorowanych część 2
Zapraszam na obiecaną, drugą część historii o linkach sponsorowanych. Tym razem opisuję start GoTo.com – początkowy brak popracia dla idei płatności za pozycję, utworzenie się dwóch modeli biznesowych i w efekcie zmiana nazwy na Overture. Warta uwagi jest też lukratywna umowa z pierwszą wielką firmą – AOL. I oczywiście spotkanie z założycielami młodej wyszukiwarki Google. Smacznego :). Dla tych, którzy jescze nie czytali to pierwsza część historii też jest ciekawa.
Brak poparcia dla GoTo.com
W lutym 1998 roku na szeroko znanej, w tamtych czasach, konferencji TED
Gross przedstawił swoje dzieło wyjątkowo wpływowej i technicznej publice. Jednak mimo świetnej prezentacji zazwyczaj entuzjastyczny tłum był zdezorientowany. Wszyscy wiedzieli, że autor GoTo.com próbuje wypromować nową wyszukiwarkę. Natomiast dziwny dla nich był sposób dostarczania wyników wyszukiwania, który nie był generowany poprzez obiektywną indeksację sieci. Budowany natomiast był przez tego kto więcej zapłaci za słowo kluczowe, z którym chce być kojarzony. To wydawało się podejrzane i mało etyczne. Jednym słowem ani prasie ani uczestnikom konferencji nie podobała się metoda Grossa.
Start i sukces
W momencie udostępnienia usługi GoTo (4 miesiące po konferencji TED) witryna wystartowała z 15-toma reklamodawcami. W ciągu 6-ciu miesięcy miała już setki, a w roku 1999 liczyła w tysiące. Model linków sponsorowanych pomagał reklamodawcom budować swój biznes. Dzięki sprofilowanemu ruchowi na ich strony praktycznie przynosił samych złotych użytkowników, potencjalnych nabywców, a nie zagubionych sieciowych wędrowców zwabionymi kolorowymi banerami i animacjami.
Spot reklamowy GoTo.com
W połowie 1999 roku grono reklamodawców urosło do 8 tysięcy, a obroty przekroczyły 10 milionów dolarów rocznie w 2000. Mimo, że GoTo nadal nie przynosiło zysków to arbitraż Grossa polegającym na kupowaniu trafficu i sprzedawaniu go na swojej wyszukiwarce powoli się ujawniał. GoTo dostarczało wyników na ponad 100 milionów zapytań miesięcznie z czego 10% powodowało kliknięcia w linki sponsorowane.
Coraz większy zasięg i więcej możliwości
Wraz z rozpoczęciem swojej drogi na giełdę, GoTo zaczęło inwestować w traffic z innych witryn. Między innymi wykupiono 180 milionów klików od Microsoft za 5,5 centa za klik oraz serię umów z Netscape za około 4 centy za klik. W ten sposób dostarczyli nowy zastrzyk użytkowników na swoje strony. W międzyczasie pojawił się też pomysł udostępniania (syndykowania) technologii GoTo innym witrynom w zamian za procent z zysków.
W rezultacie Gross rozwijał dwa modele biznesowe. Bezpośredni, czyli aukcja słów kluczowych na witrynie GoTo oraz syndykację technologii. Udostępnienie sposobu w jaki GoTo zarabiało pieniądze było ważnym krokiem, który znacznie poszerzyło jego zasięg, a co za tym idzie – sieć reklamodawców. GoTo było na fali.
Interes z AOL i początek końca Overture
W 1999 roku, gdy Google jeszcze borykała się z problemem odpowiedniego modelu biznesowego, firma Billa rosła w siłę i przewodziła na rynku płatnych ogłoszeń w wyszukiwarkach. Zwróciła uwagę portali i zaczął się czas dużych interesów. Udostępnienie technologi AOL było wielką nagrodą. Umowa opiewana na 50 milionów dolarów dla AOL za udostępnienie linków sponsorowanych na swoich stronach. GoTo musiało tylko z tego ruchu zrobić pieniądze, które zwróciły się bardzo szybko, a potem już tylko generowano czysty zysk.
Jednak wielki sukces z AOL spowodował dyskusje w GoTo. Jesienią 2000 roku okazało się, że 90% trafficu pochodzi z umów typu AOL, czyli udostępnianie linków sponsorowanych osobom 3-cim. Sama witryna GoTo.com nie rosła tak szybko jak zyski generowane z partnerami. Strony firmy musiały też konkurować z tymi samymi podmiotami z którymi współpracowano. Bill Gross wierzył, że oba modele mogą współistnieć niestety zespół dyrektorów GoTo uważał inaczej. W świetle recesji na którą cierpiały inne dotcomy, postanowiono nie konkurować z lukratywnymi partnerami i zamknąć witrynę GoTo.com. W krótkim czasie okazało się jak tragiczna w skutkach była ta decyzja. We wrześniu 2001 GoTo.com zmieniło nazwę na Overture (z ang. wstęp do rokowań, przedstawienie propozycji), aby odzwierciedlić swoją nową misję łączenia reklamodawców z wielkimi witrynami poprzez udostępnianie swoich linków sponosorwanych.
Współpraca z Google
Google powoli wyłaniało się na scenie internetowej. Przekroczyło już 10% wszystkich obsługiwanych zapytań i zwróciło uwagę Billa. W jego głowie zaczynał się pojawiać obraz idealnego małżeństwa, ponieważ młoda wyszukiwarka nadal nie generowała zysków. Nie miała modelu biznesowego, który Overture miał dokładnie opracowany. Na następnej konferencji TED Bill Gross spotkał się z założycielami Google Larrym Page i Sergeyem Brin. Sugerował połączyć sprawdzony Overture z obiecującą wyszukiwarką i dzięki tej współpracy zrealizować marzenie stworzenia idealnego miejsca przeznaczenia dla wyszukiwania internetowego. Niestety młodzi inżynierzy nie byli absolutnie zainteresowani ofertą. Podanym powodem był fakt, że założyciele Google nie chcieli, aby ich wyszukiwarka była zamieszana w biznes z firmą, która tasuje naturalne wyniki wyszukiwania z płatnymi ogłoszeniami. Bill powiedział o Larry i Sergeyu: „Chcieli być czyści/nieskalani w sferze reklamy”. Cały czas toczyły się rozmowy, lecz nic z nich nie wynikało.
c.d.n.
Finalną, trzecią część artykułu mam w planach opublikować w przyszłym tygodniu. Będzie można się m.in. dowiedzieć jak ułożyła się współpraca GoTo.com z Google i jak powstało AdWords, a także koniec historii linków sponsorowanych. Mam nadzieję, że się spodoba :)
Inne części:



Początki Google brzmią jak odległa przeszłość, a to przecież zaledwie kilka lat temu. Aż ciarki przechodzą gdy się pomyśli w jakim tempie rozkręcił się biznes internetowy… :)
Czekam na kolejną część! Świetny temat.
Świetna seria, kontynuuj ;) Fajnie się czyta o tych czasach dinozaurów :D
Też czekam… ;-)
Serdecznie dziękuję za komentarze. Mam nadzieję, że się wyrobię do piątku :)
Droga Kasiu :) A gdzież to jest obiecana 3 część artykułu :P Powiem Ci, że dzięki Twoim artykulom udało mi się zrozumieć niektóre wątki z książki Battelle (swoją drogą niektóre części tej książki są pisane zbyt „frywolnie” i jak mam z tego czasem wysnuć jakiś konkretny wniosek to mnie strzela) i właśnie teraz ślęczę i piszę w magisterce o SEO I SEM w kontekście rynku reklamy internetowej.
Pozdrawiam
Drogi Tomku :D
Biję się w pierś. Auć! :) Jednak mam dobry powód. Oprócz tego, że dzisiaj spędziłam około 5 godzin w pociągu i na koniec dnia złapał mnie jeszcze okropny ból zęba to mogłabym jeszcze napisać bardzo ciekawą historię hotspotu Ery w Szczecinie.
Jednak nie będę się zbytnio usprawiedliwiać. Obiecuję publikację na jutro – licząc na Twoją cierpliwość :)
Kasiu, usprawiedliwienie które podałaś jest jak najbardziej akceptowalne :D A z tym bólem zęba to mogę jedynie współczuć i powiedzieć że wiem co to znaczy (fajny zbieg okoliczności, jakiś tydzień temu byłem u dentysty). Gdzieś zasłyszałem że cierpliwość to cnota, a wszystkie cnoty pielęgnować trzeba więc zaczekam do jutra :)
Pozdrawiam.