Wpis – polemika do artykułu zamieszczonego na Sprawnym Marketingu.
Cezary Lech w swoim wpisie twierdzi, że pozycjonowanie to nie jest spam
. Co więcej, twierdzi również, że coś takiego powiedział Matt Cutts :). Zachęcam do przeczytania całości wpisu.
Nie ujmując nic Cezaremu, którego cenię za ciekawe wpisy i posiadanie własnego zdania, to jednak ciężko mi się zgodzić z takim przedstawianiem sprawy. O tłumaczeniu Matta Cuttsa już nie wspominam :). Krótko i treściwie mówiąc: pozycjonowanie to jest spam.
Bartosz Berliński w komentarzu pisze:
To że w Polsce rozdzieliliśmy Search Engine Optimization na Pozycjonowanie i Optymalizację to nasz problem. W USA nie rozdzielają tych 2 operacji. Ale też w USA w przeciwieństwie do nas, SEO nie opiera się głównie na systemach wymiany linków (A w Polsce wg. większości “pozycjonowanie” to jest wrzucenie strony do systemów wymiany linków).
Owszem, jest to prawda i jest to problem, aczkolwiek z pewnością nie mój, dlatego że to nie ja rozdzielałem. Cezary zwraca jeszcze uwagę czysto semantycznie na nazewnictwo:
@Pod wspomnianym przez Tomka artykulem dodaliśmy ostatnio link do wypowiedzi ludzi z branży: What Is The Definition Of SEO? – warto rzucić okiem.
Moim zdaniem w pozycjonowaniu, SPAM’em jest jeden element tego procesu zwany Link Building’iem w którym to pozycjonerzy tworzą bezwartościowe strony tylko w celu późniejszego umieszczenia ich w SWL.
No właśnie nie do końca. Wydaje mi się nieporozumieniem swoiste legalizowanie pozycjonowania tłumacząc to pojęcie jako synonim do SEO. Cezary, najlepiej widać to co mam na myśli wchodząc na polską wersję Google i pytając o [pozycjonowanie]. Po sprawdzeniu portfolio firm z pierwszej strony wyciągnąć można jednoznaczne wnioski, że w pozycjonowaniu robi się tylko linki przychodzące przy pomocy spamiastych opisów gg, katalogów, wikipedii, opisów piosenek, dmozów itp. Cała heca działa tylko dlatego, że po prostu mało kto umie to sprawdzić.
We wspomnianym wpisie pt What Is The Definition Of SEO są piękne wypowiedzi, np ta, Randa Fishkina:
SEO is the combination of tactics and strategies, including, but not limited to, optimization of information architecture, usability, content focus, audience targeting, design, development, keyword research, keyword placement, link building, social media marketing and any other online or offline branding/marketing elements that support the goal of receiving more traffic from search engines.
I pozycjonerzy takie coś robią? Wybaczcie, takie twierdzenie to moim zdaniem bzdura podobnego pokroju jak darmowe pozycjonowanie od Google.



{ 14 komentarze… przeczytaj je poniżej lub dodaj swój }
Ja od siebie dodam, że na stronach pomocy Google też nie uświadczymy „pozycjonowania”. Temat ten jest zawsze określany mianem SEO . Mimo, że możemy powiedzieć, że Polacy nie gęsi.. to jednak pozycjowanie ma już swój kątek w marketingowym świecie i nie odnosi się do wyszukiwarek.
Po części poczułem się wywołany. Cały czas będę trzymał się swojej wersji a więc tłumacząc jeszcze inaczej Pozycjonowanie w Polsce jest tym czym Link Building w USA. Sposób tłumaczenia „pozycjonowania” nie możesz oceniać przez pryzmat top10 pod frazę „pozycjonowanie”. Większość firm która się tam znajduje wie dokładnie na czym powinno polegać SEO ale trzymają się tylko link buildingu gdyż jest to mniej czasochłonne. Schody zaczynają się gdy przychodzi klient świadomy tego czego chce czyli prawdziwego SEO. Czy takiemu klientowi zaproponujesz tylko „Pozycjonowanie”?
Bardzo fajnie że zacytowałeś Randa – imho świadczy to o tym co nas czeka w najbliższym czasie. Czasy SEO opieranego tylko przez link building kończą się.
Pozycjonowanie to tworzenie marketingowej papki („przemyślane tworzenie treści”) i spora ilość reklam (wymiana linków etc).
Ot co. Jeśli ktoś pisze ciekawie i nie zamyka się przed światem, zostanie odkryty i wypromowany bez kiwnięcia palcem.
Witaj Bartku,
Myślę że nie przypadkowo zacytowaleś mój komentarz tylko częściowo, bez tego fragmentu:
Jest możliwe tworzenie tematycznych i wartościowych stron i prowadzenie procesu Link Buildingu w 100% White Hat. Obslugując serwisy dużych klientów jest to jedyna droga.
W mojej opinii caly czas nie przedstawiles dowodu na to że pozycjonowanie to SPAM i że nie ma innej drogi. Są różne metody pozycjonowania a Matt zapewne mial na myśli te White Hat. Użyl slowa SEO a SEO skalda się z kilkunastu różnych etapów – http://www.smallbusinesssem.com/img/pyramid-print.jpg
Zanim napisze się takie bzdury jak autor tego wpisu należy pojąć treść słów których się używa. Zaczynając od definicji wyrażenia SPAM (http://pl.wikipedia.org/wiki/Spam) z której nawet po rozszerzeniu tego pojęcia nie da się usunąć podstawowej informacji, że SPAM jest to NIECHCIANA treść.
Idąc dalej tym tropem jeżeli wpiszę w Google „buty sklep” to oczywiście informacja o żadnym ze sklepów, który się pokaże nie jest spamem (chyba, żeby sprzedawał co innego), a chyba każdy z nich jest pozycjonowany!
Przy Pozycjonowaniu niektórzy posługują się stronami zawierającymi niechciane treści (SPAM), ale rozszerzenie pojęcia dotyczącego używanej przez niektórych techniki na całą branże to prymitywny skrót myślowy.
@Bartek Berliński:
Jak najbardziej zgadzam się z Twoim komentarzem, a ten fragment we wpisie był również dlatego, że się z nim zgadzam. Faktycznie może to wyglądać jak wywoływanie Ciebie, nie o to mi chodziło. Moja wina, przepraszam :).
@Cezary:
Masz rację, cytat był celowo taki ponieważ chciałem uniknąć pewnej rzeczy. Mianowicie takiej, że jeśli piszesz, iż dużych klientów jedynie można obsługiwać przez white hat, to się nasuwa (przynajmniej mi) wniosek, że małych można kiwać spamem. Dlatego właśnie przyciąłem i zachęciłem do przeczytania całości u Was na blogu. No ale jeśli mi teraz imputujesz manipulację… ;)
Jeśli chodzi o dowód to masz go w ostatnim akapicie. Cytat z Randa Fishkina i moje pytanie czy pozycjonerzy tak robią. Oczywiście tak nie robią, więc pytanie jest retoryczne. Obrazek, który dałeś też jest piękny, i też niestety ma się nijak do pozycjonowania w Polsce. Póki co nie widzę od Ciebie ani jednego konkretnego argumentu przeciw mojemu twierdzeniu :).
@Marcin:
Możesz mówić mi po imieniu – w trzeciej osobie to tak trochę drętwo. Pozwól, że semantykę pominę – spam to spam :). Uważam natomiast, że Twoje święte oburzenie jest bardzo na wyrost. Piszesz „przy pozycjonowaniu niektórzy posługują się (…)” – nie niektórzy, ale praktycznie wszyscy! Nic tylko zaplecze zaplecze zaplecze. Dlatego właśnie rozszerzanie pojęcia spamerów na, jak to ująłeś, branżę pozycjonerską jest jak najbardziej na miejscu i jeszcze bardziej uzasadnione.
Kurcze, widzę że ciężko będzie dojść nam do porozumienia…
Sęk w tym że przy dużych projektach SEO świadomość klienta jak i ryzyko wpadki uniemożliwiają stosowanie praktyk nie zgodnych z wytycznymi Google (przyklad: Nokaut.pl). Wierz mi że duże podmioty na polskim rynku też inwestują pieniądze w SEO – w White SEO bez ryzyka spamu! Tak więc modyfikując tytul orginalnego artykulu: „Pozycjonowanie bez SPAMu jest możliwe!”
Zerknij proszę na mój ostatni komentarz pod artykulem:
http://www.sprawnymarketing.pl/artykuly/pozycjonowanie-to-nie-spam/#comment-31600
może to cię przekona ? ;)
Twierdzenie: „Pozycjonowanie to jest spam” jest dosc przewrotne, a caly temat jednak obija sie poprostu o terminologie które przyjela sie w Polsce.
Ja to widze tak: Bartek chcial podkreslic ze niektore praktyki polskich domoroslych pozycjonerów to czysty SPAM, który nie ma nic wspólnego z zalozeniami WhiteHat SEO.
Przy pozycjonowaniu duzych stron tylko zmiana architektury przynosi o wiele wieksze efekty niz czasochlonne link building. Oczywiscie LB ( LinkBuilding) jest wazny ale nie poprzez jakies systemy itp., co jest w wiekszosci kojarzone wlasnie z „pozycjonowanie” w Polsce dla mniejszych klientów.
Co do terminologi to SEO tez mozna uznac za SPAM, jezeli zobaczy sie na praktyki BlackHat w Stanach.
Pozdrawiam,
Marcin Chirowski
Przesciganie sie w cyzelowaniu definicji SEO itp. to dopiero jest SPAM.
Ogolnie znany jest zarys tzw. pozycjonowania etycznego (etyka itd.), co oznacza po prostu wlasciwe przygotowanie informacji dla sprzetu i dla ludzi i to wszystko.
Inaczej nadmierna dyskusja staje sie jedynie demagogiczno-populistyczno-megalomanskim belkotem i rozwodnionym zlepkiem pojec stanowiacym idealny pokarm dla trolli itp.
Pozdr.
@pff
„Demagogiczno-populistyczno-megalomanskie”, jak to barwnie określasz, są fanaberie wypisywane przez pozycjonerów, którzy jako receptę na całe zło podają #1 w serpach. Nic bardziej błędnego. Z trollem też masz rację – mam nadzieję, że pójdziesz trollować gdzieś indziej. A jeśli nie, to następnym razem chociaż się podpisz z imienia i nazwiska.
Jeśli mamy spierać się o terminologię to zgadzam się z Marcinem i również twierdzę, że słowo SPAM nie jest najlepszym wyborem do opisania działań „pozycjonerskich”. Osobiście tego rodzaju działania określam jako WebSpam przez co rozumiem strony wygenerowane w celu manipulacji wynikami Google, które jednocześnie nie dostarczają użytecznej treści użytkownikom Internetu.
Po pierszę, uznaję definicje podane w wikipedii, i w takim znaczeniu jak tam opisane będę ich używał. Traktowanie linkbuildingu, cześci składowej SEO, jako „pozycjonowania” jest krótkowzroczne. Jak wyszukiwarki przestaną brać pod uwagę odsyłacze, to co, „pozycjonowanie” zniknie?
OK, wracając do meritum. Uważam, że posługiwanie się informacjami na temat technik pozycjonowania, jakimi dzielą się użytkownicy w sieci (m. in. na PiO), jako podstawę do definiowania pozycjonowania, a, co gorsza, tym samym przesądzania o tym, że SEO to SPAM, za niczemu nie służące oraz krzywdzące, m. in. dla mnie – w tym kontekście mówiłem o wybiórczości na blipie :) Osobiście nie dzielę się moimi sposobami zdobywania topotych pozycji, skąd z góry możesz wiedzieć, że są one spamem?
Zostawiając na chwilę kwestie terminologii, zgadzamy się wszyscy co do faktu, że pozycjonerzy jadą linkami przychodzącymi, które (z odpowiednim anchorem) wiszą na śmieciowych witrynach.
Gdyby nie chęć zagrania na algo wyszukiwarki połączona z większą bądź mniejszą skutecznością działania – takich śmieciowych witryn by nie było. Podobnie z emailami – gdyby 100% spamerskich maili nie przyniosło zysku, nikomu nie opłacałoby się ich wysyłać.
Zgadzam się z Marcinem – Google pokaże mi na konkretne zapytanie powiązane z nim wyniki. Ale dla mnie (jako dla searchera) niejednokrotnie są one po prostu do niczego. Ja nie chcę oglądać wysoko witryn, które mają dużo linków. Ja chcę witryny fajne i użyteczne. Będąc takimi – same będą pozyskiwać linki przychodzące.
Jako search marketera drażnią mnie praktyki firm wykorzystujących tylko offpage’owe metody, tudzież jakieś zmiany w tagach TITLE. Bartek Berliński napisał:
To ja mam się na nich oglądać? Z tego powodu, że im się nie chce świadczyć takiej usługi jaką powinni? Coś tu jest chyba nie tak :). Nie będę tracił czasu osób zainteresowanych skutecznym i długoterminowym search marketingiem na tłumaczenie różnic terminologicznych – spam to spam. Praktyki stosowane przez pozycjonerów są krótkowzroczne i nastawione tylko pod ich własne biznesy.
Ja się nie zgadzam :)