Strona główna » Polskie Podwórko » Jaka jest różnica między SEO a pozycjonowaniem?

Jaka jest różnica między SEO a pozycjonowaniem?

by Bartek Krzemień dnia 19 września 2009

in Polskie Podwórko,Ranking Organiczny

Whitehat SEO vs Blackhat SEO

Zasadnicza. W większości wypadków działania pozycjonerskie to pic na wodę. Włóżmy kij w mrowisko polskiego status quo. Dzisiejszy post pisaliśmy razem i wyraża naszą wspólną opinię.

Dla większości (choć trochę) zorientowanych laików, polski rynek SEO jest równoznaczny z pozycjonowaniem. Laicy zupełni nie wiedzą co to takiego SEO do momentu, dopóki nie wspomni się słowa pozycjonowanie. W istocie jednak pozycjonowanie (poza celowaniem w wyszukiwarki) mało ma wspólnego z SEO.

Dyskusję nad definicją zostawmy już teraz. W każdym języku jest od groma synonimów. Gdyby SEO stanowiło synonim pozycjonowania – naprawdę moglibyśmy z tym spokojnie żyć. Pokażemy Wam jednak, że tak nie jest.

Brak woli branżowców do merytorycznej dyskusji

Ideę napisania tego artykułu nosiliśmy w sobie od dawna. Częściowo swoją opinię wyraziliśmy już we wpisie Pozycjonowanie to jest spam. Artykuł, który jasno wskazywał w czym leży problem, w komentarzach przekształcony został w debatę nad definicją SEO.

Potem mieliśmy Pozycjonowanie, kradzież i zapis pewnej rozmowy telefonicznej. Znów jasno wskazany problem wraz z konkretnym przykładem. I co? Dyskusja na temat jakim prawem nagrywam kradnącego content człowieczka. I zarzuty – przecież sami publikujemy RSS, więc o co nam chodzi? Takie argumenty pojawiały się zwłaszcza na forum PiO. To tak, jak gdyby do ofiary złodzieja samochodu mieć pretensje przecież sam kupiłeś to auto, więc mogli Ci go ukraść :).

Absolutnie nie twierdzimy, że jedyną platformą do prowadzenia dyskusji na temat SEO jest nasz skromny blog :). Problem w tym, że absolutny brak woli do rzeczowego dyskutowania można zaobserwować na:

  • Goldenline – grupy poświęcone SEO opanowane są przez eks-PiOwców, którym znudziło się siedzenie we własnym grajdołku forum. Przeszli więc na GL i nawiedzają uczestników dyskusji w myśl zasady kto nie dmie z nami ten przeciwko nam. Puszczając do siebie na wzajem oczka publikują jakże merytoryczne wypowiedzi z gatunku wiem, ale nie powiem i jestem ekspertem, mam sekretarkę i się cenię.
  • Blogi SEO – widział ktoś na przestrzeni ostatnich 2 miesięcy jakieś naprawdę rzeczowe ujęcie tematu? Coś innego niż lakoniczna, dwuakapitowa notka? Niż press release jakiejś firmy badawczej przetłumaczony na polski? Komiks?
  • IAB Polska – niby organizacja branżowa, niby standardy rynkowe, niby grupa robocza SEM… Pic na wodę proszę Państwa. Mieliśmy przykład nabrania wody w usta przez IAB, pisaliśmy o tym we wpisie IAB Polska i precedens, którego nie było. Patrząc na listę członków IAB i praktyki rynkowe firm członkowskich, w zasadzie wysnuć można wniosek, że tak naprawdę póki płacisz składki, póty możesz się czuć bezpiecznie i szafować niebieskim logiem na swoich stronach. Zresztą, kto rzucałby kamieniem w organizujących comiesięczną, darmową popijawę, pudrowaną pseudo-merytorycznymi prezentacjami i sprzedawaną jako IAB Update? Ludzie, Wam na tym spędzie trzeba bar zamykać, bo się zachować nie umiecie nawet w czasie prezentacji!
  • Konferencje branżowe – oj, boli. Żadna renomowana konferencja nie potrafi przycisnąć występujących do nie sprzedawania autopromocyjnych, żenujących wystąpień. W temacie search marketingu oczywiście broń Boziu powiedzieć coś niepoprawnego politycznie o Google – przecież siedzą na widowni! A jak będziemy grzeczni, to nas zaproszą do takiego specjalnego kółka, gdzie dostaniemy nowe logo na strony i będziemy prezentować na temat Google rzeczy zatwierdzone przez Google.

Białe? Czarne? Myślące!

Zanim przedstawimy ideę Smart SEO (SEO bez kapelusza) przybliżmy problematykę Whitehat SEO i Blackhat SEO.

Kolory kapeluszy w SEO

Blackhat SEO to w popularnym rozumieniu termin określający praktyki ciemnej strony Mocy. Sposoby te mają na celu osiągnięcie wiodących pozycji w wyszukiwarkach w jak najkrótszym czasie. Oczywiście po drodze stosuje się wszystkie możliwe metody. Łamie się regulaminy wyszukiwarek, spamuje i ogólnie czyni zło.

White Hat SEO z kolei popularnie rozumie się jako tych dobrych. Biały kapelusz to grzeczni chłopcy i dziewczyny, dbający o jakość świadczonych usług i w ogóle dobro na świecie. Każdy Klient ma się z firmą whitehat SEO jak pączek w maśle.

Realia są oczywiście inne. Każdy (zwłaszcza w Polsce :) ma swoje zdanie o wszystkim, więc według nas z tymi kapeluszami jest tak:

Blackhat SEO to skuteczne wykorzystywanie luk w kolejnym systemie rynkowym, jakim jest rynek wyszukiwarek. Jeśli dotrzymuje się reguł prawa (gdzie przez prawo rozumiemy ustawodawstwo danego kraju), praktyka jak najbardziej legalna. Przy okazji dochodowa, więc ciesząca się zainteresowaniem. Paradoksalnie, to właśnie blackhatowcy korzystają z pełni dostępnych narzędzi celem mierzenia ROI swoich przedsięwzięć. Już sam fakt dokładnego mierzenia daje im przewagę nad całą resztą pretendentów do udziału w zyskach z danego segmentu. Blackhatowcy myślą głównie o sobie, więc wynajmując ich do pracy należy wiedzieć jak oceniać proponowane działania.

Whitehat SEO inicjatywa marketingowa, zapoczątkowana przez kilka cwanych firm oraz, oczywiście, wyszukiwarki. Whitehatowe firmy grają politycznie, przypinając wszystkim innym łatkę „oni są źli, my jesteśmy dobrzy, bo mamy whitehat i certyfikat”. W prozaicznym celu – aby „kupili u nas”. Z kolorem kapelusza jest pełna zgodność – z jakością usługi jest już jak w kalejdoskopie. Ze strony wyszukiwarek natomiast przynosi to m.in. następujące korzyści:

  • darmowa siła robocza, płynąca z zaślepionych idealistów, wypełniających spam raporty
  • zamieszanie, które rozprasza firmy obecne na rynku – dzięki temu, zamiast manipulować wynikami, biją się pomiędzy sobą
  • sianie strachu i siłowe wprowadzanie nakazów, delikatnie marketowanych jako wskazówki, pozwala wyszukiwarkom skutecznie równać szereg i standaryzować formaty, w jakich publikowana jest twórczość autorów witryn – dzięki temu łatwiej ją wykorzystywać i na niej zarobić
    • dlaczego Google tak silnie angażuje się w prace nad HTML 5?
    • komu najbardziej pomagają mikroformaty?

(Wskazówki dla webmasterów, Kodeks etyczny dla webmasterów… widział ktoś kiedyś wskazówki albo kodeks dla wyszukiwarek? :)

Pies jest pogrzebany w tym, że nikt nie stara się patrzeć na search marketing z perspektywy przedsiębiorcy/właściciela witryny – co jemu się opłaci. Każdy ma w tym swój interes i chce przekonać większość do swoich racji.

Z braku lepszego określenia proponujemy ideę Smart SEO – bądź mądry! Nie daj się zwariować. Nie bądź pionkiem. Decyzja odnośnie tego, jaką drogą podążyć, powinna być Twoja. Podjęta na podstawie wielkości i rozciągłości czasowej projektu. Stwórz bilans korzyści i zagrożeń – na tej podstawie podejmuj decyzje.

Jeżeli opłaci Ci się korzystanie z taktyk które jadą po bandzie – wykorzystaj je. Pamiętaj, żadna wyszukiwarka nie ma wobec Ciebie skrupułów. Jeżeli budujesz markę i wieloletni biznes – zainwestuj w tradycyjne metody. Przypomnijmy analogię z wcześniejszego wpisu:

Wyobraź sobie, że Twoja witryna to Twoje oszczędności całego życia, a działania marketingowe to sposób na ich pomnożenie. White-hat to lokata bankowa – pewna, bezpieczna, ale z małym zyskiem. Black-hat to giełda papierów wartościowych. Najeżona pułapkami, dynamiczna, łatwo tam wszystko stracić. Ale zysk… z pewnością rozumiesz :). Teraz zastanów się – czy beż żadnej wiedzy i przygotowania będziesz ryzykować oszczędności całego życia na giełdzie? Nie sądzę. Z black-hat SEO jest podobnie – jeśli nie wiesz w czym rzecz, nie ładuj się w to.

Etyczne SEO

Etyka jest najbardziej nadużywanym aspektem search marketingu. Znów co organizacja to kodeks, co firma, to etyka i certyfikat. Tymczasem ta kwestia jest banalnie prosta: Etyczne SEO to pełne, rzeczowe zapoznanie Zleceniodawcy usługi SEO z korzyściami, zagrożeniami i konsekwencjami każdej omawianej taktyki pozyskiwania ruchu z wyszukiwarek.

Klienci laicy z premedytacją edukowani na Klientów kretynów

Firmie, która wpadła w łapy przeciętnego pozycjonera, nie da się sprzedać normalnej usługi. Nie da się, ponieważ człowiek reprezentujący Klienta, który był laikiem w temacie, zostaje urobiony bzdurnymi informacjami. Taka polityka – naród też trzeba ogłupić, żeby nie zadawał trudnych pytań. Jakie są tego efekty?

  • Firma A korzysta z usług pozycjonerskich firmy B. Kontaktując się z firmą A wskazujemy, że firma B robi ich w balona ponieważ pozostawia na ich witrynie ukryty link pozycjonerski z odpowiednim anchorem. Pan od IT firmy A wraca do nas z informacją, że firma B ich przeprosiła i w ogóle nie wiedziała jak to możliwe, że taki link się tam znalazł. To chyba jacyś starzy programiści zrobili. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że odpowiednio spreparowane zapytanie, zawierające anchor z tego ukrytego linka, pokazuje w Google całą masę innych klientów firmy B. Całkiem dużo ci starzy programiści nabroili.

W takich przemielonych przez pozycjonerów Klientach dominuje przekonanie, że pozycja #1 to absolutna Nirwana tego, co można osiągnąć. Pokażcie nam proszę jedną firmę, której pozycja #1 płaci rachunki. We wszystkich biznesach jakie do tej pory spotykaliśmy było tak, że pozycja #1 oznaczała koszt z tytułu przyciąganego ruchu!

Nawet na portalach, które żyją z ilości odsłon, pieniądze pojawiają się dopiero w momencie, kiedy podpisze się deal reklamowy. Tym bardziej więc na witrynach mniejszych firm, nastawionych na sprzedaż konkretnych usług i produktów, sama pozycja #1 pieniędzy nie wygeneruje.

Ale jakież to jest na rękę pozycjonerom, mamiącym Klientów idiotycznymi obietnicami u nas się płaci tylko za efekt – jaki efekt? Pozycja to żaden efekt!

To tak, jakby pojechać z przebitą oponą do wulkanizatora – ten oponę załata, ale odda Ci osobno i oponę i felgę. Płać za efekt – przecież opona już nie jest dziurawa.

Swoją cegiełkę do ogłupiania rynku dokłada także Google. Przykładem niech będzie ich darmowe pozycjonowanie albo szumnie wydany zestaw edukacyjny AdWords, następnie cichaczem skasowany. Podobnie wsparcie polskiego AdWords – legendarne. Osoby, które nie mają z tym doświadczenia – nie uwierzą, a te, które mają – doskonale wiedzą. Ktoś o tym napisze? Ktoś to powie na konferencji? Nie, przecież siedzą na widowni.

Jak wygląda prawdziwe SEO?

Jeszcze raz odwołamy się do opisu Randa Fishkina, który cytowaliśmy we wspomnianym już wpisie:

SEO to kombinacja taktyk i strategii, które zawierają między innymi

  • optymalizację architektury informacji
  • usability
  • zachowanie ścisłości publikowanych treści
  • targetowanie odbiorców
  • design
  • keyword research
  • keyword placement
  • budowanie linków przychodzących
  • marketing w social media

i inne działania brandingowo/marketingowe, które wpierają cel osiągania większej ilości ruchu z wyszukiwarek internetowych.

Nawet największy optymista nie jest w stanie powiedzieć, że to jest zakres działań oferowanych przez polskich pozycjonerów. Zresztą świetnie widać to na wspomnianym wcześniej PiO – wystarczy rzut oka na natężenie dyskusji w poszczególnych działach forum aby zobaczyć, co pozycjonerom leży na sercu.

Na ładnym cytacie rzecz się nie kończy. SEO nie ma szans powodzenia bez zaangażowania i współpracy Klienta. Nie ma drogi na skróty. Przedsiębiorstwa oczekujące cudów i świętego spokoju same proszą się o SEO naciągacza. A te, którym nie zależy na własnej świadomości w temacie – cóż, w zasadzie zasługują na taki los.

Pozycjonujesz czy optymalizujesz?

Zastanówmy się:

  • jakie decyzje podejmowałyby firmy odnośnie search marketingu, gdyby odpowiedzialne ze nie osoby znały obie strony medalu?
  • jak wyglądałby rynek SEM gdyby nie męczące go patologie i zawiść?
  • ile czasu potrzeba, abyśmy dociągnęli internetowym poziomem chociażby do Czechów? (nie, nie pod względem wielkości budżetów)

Zapraszamy do dyskusji w komentarzach. Zachęcamy do otwartej wymiany poglądów i podpisywania się z imienia i nazwiska.

Ważna informacja: zastrzegamy sobie prawo do odmowy publikacji komentarza, którego treść jasno wskazuje, iż autor nie zadał sobie trudu przeczytania artykułu. W przypadku odmowy publikacji wysyłamy maila.

We wpisie wykorzystaliśmy zdjęcie autorstwa Zeitfixierer – licencja Creative Commons.

{ 25 komentarze… przeczytaj je poniżej lub dodaj swój }

1 GNIOTEK 19 września 2009 o 17:10

Witam,
tekst z blipa mi się dostał, chciałem wyrazić swoje zdanie na ten temat, jako że mam kilku klientów, SEO mi daje pieniądze i temat mnie mocno interesuje… Pierwszą rzeczą jaka mi się nie spodobała to jak zwykle wrzucanie wszystkich do jednego worka.
Owszem, są pewne trendy w tej branży, które mogą świadczyć o jakości usług, o metodach i sposobach, ale trendy zmieniają się bardzo szybko, przy dużej liczbie klientów mniejsze firmy nie są w stanie informować ich o wszelkich zmianach algorytmu, poza tym cała magia SEO polega na stwierdzeniu: „to wiedzą tylko eksperci”… Ile osób tyle szkół i to do kogo pójdzie klient to jest jego wybór. Nikt go do niczego nie zmusza i ten ktoś ma ogromny wybór spośród setek firm, czy freelancerów. Problem jest nie tyle w firmach – bo one zawsze kłamią i nie ważne w jakiej branży robią (fajny ogólnik co?) – co w klientach, bo nie chcą szukać alternatyw. To tak słowem wstępu.

Dla mnie seo to pozycjonowanie, co kto by nie mówił. Tak mi się przyjęło i za pewne nie tylko mi. Bo jak przychodzi do mnie klient i mówi, że chce być pierwszy tak i tak, tu i tu to ja mu z chęcią wypozycjonuję tę stronę. Jeżeli zainteresuje go sam proces pozycjonowania to wytłumaczę. Niestety większość macha ręką i mówi: „PANIE ZRÓB MI PAN ABY I NIECH BĘDZIE DOBRZE, UFAM PANU” a ja robię i obaj jesteśmy zadowoleni. Nie widzę potrzeby wtajemniczania klienta w techniki.

Dla mnie osobiście pozycjonowanie nie jest tylko i wyłącznie zdobywaniem linków i optymalizacją strony. Chociaż mogłoby być, bo po co się przemęczać, skoro to wystarcza?

Ja niestety nie rozumiem różnicy między pozycjonowaniem a SEO. Działania w tym zakresie można ograniczyć do minimum, ale to nadal jest SEO, czy pozycjonowanie. Bo nie wyobrażam sobie sytuacji, w której przychodzi do mnie Pan ze stroną i mówi, że chce być pierwszy tu i tu. A ja mu mam odpowiedzieć, to na to to wystarczy parę linków. To ja wykonam dla Pana linkowanie? No jak to tak? Ja robię SEO, pozycjonuję Pana stronę.

„Klienci laicy z premedytacją edukowani na Klientów kretynów”
ja chciałem na to odpowiedzieć tak: mądry klient nie da zrobić z siebie kretyna, głupi w każdym calu pozostanie idiotą. Tutaj też strasznie uogólniliście.

W temacie poruszonych zostało naprawdę sporo aspektów, więc siłą rzeczy mój komentarz nie będzie spójny – nie jestem w stanie go pięknie napisać.

Już wystarczy mojej kredy… W sumie to nie do końca zrozumiałem przesłanie tego tekstu. Bo że jakie jest jego przesłanie? że co? Robienie mądrego seo? Ach! zapomniałbym. Dla mnie nie istnieją żadne podziały seo, to papka marketingowa wymyślona przez tych co klientów se zdobyć nie mogli. Jak przychodzi do mnie facet i mówi że chce białe seo, czy bezpieczne pozycjonowanie to pytam go co to jest. W większości mówią, że gdzieś słyszeli ale nie wiedzą… To ja im tłumaczę po swojemu, ale kto im każe mi ufać? Tyle treści w internecie na ten temat. Klient idiota uwierzy w to co powie przedstawiciel firmy i nie zweryfikuje informacji. Mądry klient popyta, posprawdza i dopiero potem włoży pieniądze…
W moim świecie tak to wygląda.

2 Jurgi 19 września 2009 o 17:19

widział ktoś kiedyś wskazówki albo kodeks dla wyszukiwarek?

Można poprosić o sporządzenie takiego Komisję Europejską, oni lubią różne rzeczy regulować i egzekwować. :P A jak już w uzasadnieniu padnie coś o wykorzystywaniu monopolu przez wyszukiwarki, to się rzucą z wywieszonym jęzorem.

3 bibi88bibi 19 września 2009 o 19:13

To jest standard przecież. Większość firm, która płaci takim „webmasterom” co im tak zrobią, że ich strona będziesz PIERWSZA! w wyszukiwarce, tak naprawdę nie wie co z tego tytułu dostanie. Wiadomo, że najlepiej jest kupić książkę/znaleźć stronę w necie na temat SEO etc. Ale większości włąśnei z tych ludzi, albo się nie chce i idą na łatwiznę, albo myślą, że nie umieli by tego zrobić, nie mają czasu itd. Czyli ogólne myślenie: „Zapłacę jakiejś firmie, ma dużo klientów, i ich strony są pierwsze, też tak chcę.”
Tylko co z tego ;) Nie wszystkie strony, które są na #1 pozycji zawierają przydatną treść. W większości przypadków, aby znaleźć coś konkretnego trzeba właśnie poszperać po internecie, poszukać, a nie kliknąć w pierwszy link i się cieszyć.
No, ale tak jak już jest napisane, jedni wolą giełdę, inni lokatę. Chociaż w dzisiejszych czasach no i nawet z tą lokatą tak nie do końca ;p

4 Krzysztof Dróżdż 20 września 2009 o 15:06

Gniotek ma trochę racji – nieco nadmierne wrzucanie do jednego worka. Aczkolwiek Wy także sporo racji macie. Moim zdaniem można ten artykuł nawet znacznie rozszerzyć, gdyż praktyki te są stosowane nie tylko w branży SEO i SEM, lecz ogólnie pojętych usług internetowych…

5 Bartek Krzemień 21 września 2009 o 11:55

@Gniotek #1

Nikt go do niczego nie zmusza i ten ktoś ma ogromny wybór spośród setek firm, czy freelancerów. Problem jest nie tyle w firmach – bo one zawsze kłamią i nie ważne w jakiej branży robią (fajny ogólnik co?) – co w klientach, bo nie chcą szukać alternatyw.

Krótko mówiąc, skoro na rynku są nieświadomi i leniwi w swojej świadomości klienci, każdy usługodawca ma prawo ich pod tym kątem wykorzystać? Łamanie prawa to to nie jest, jednakże sorry, jesteśmy na odmiennych płaszczyznach etyczno-moralnych.

Bo jak przychodzi do mnie klient i mówi, że chce być pierwszy tak i tak, tu i tu to ja mu z chęcią wypozycjonuję tę stronę. Jeżeli zainteresuje go sam proces pozycjonowania to wytłumaczę. Niestety większość macha ręką i mówi: “PANIE ZRÓB MI PAN ABY I NIECH BĘDZIE DOBRZE, UFAM PANU” a ja robię i obaj jesteśmy zadowoleni. Nie widzę potrzeby wtajemniczania klienta w techniki.

Mylisz się. Idea panie zrób mi pan jest nieodpowiedzialnym podejściem do świadczenia usługi SEO. Bo sukcesu nie da się osiągnąć bez zaangażowania Klienta. A ten, by się zaangażować, musi zrozumieć i zmieniać procesy. Kilka miesięcy temu była zresztą na ten temat ankieta. 96% usługodawców z jakże konkurencyjnego rynku to moim zdaniem rzadko spotykana zgodność.

“Klienci laicy z premedytacją edukowani na Klientów kretynów”
ja chciałem na to odpowiedzieć tak: mądry klient nie da zrobić z siebie kretyna, głupi w każdym calu pozostanie idiotą. Tutaj też strasznie uogólniliście.

Nie sądzę, jak dla mnie uogólniasz w tym momencie Ty. Jest cała masa ludzi, którzy mają ochotę pogłębiać swoją wiedzę, chcą poznawać tą tematykę. Dlatego chodzą na konferencje, czytają blogi i dyskutują na forach. Problem w tym, że praktycznie na każdym kroku są wprowadzani w błąd. Ci, którzy ich ogłupiają, robią to z pełną świadomością.

W sumie to nie do końca zrozumiałem przesłanie tego tekstu. Bo że jakie jest jego przesłanie? że co? Robienie mądrego seo?

Tyle napisałeś w poprzednich akapitach, a teraz mówisz, że nie rozumiesz? Więc jakie jest przesłanie Twojego komentarza?

@Jurgi #2,
Nie wiem, czy się doczekamy :). Lobbyści mają całkiem sporo możliwości.

@Bibi88bibi #3,
Zgadza się. Aspekt wykracza także poza same treści. Pamiętam moje cudowne doświadczenia z firmami z top pozycji, kiedy próbowałem zakupić usługę transportową przy przeprowadzce z Czech na Śląsk :).

  • nieodbieranie telefonów
  • treść stron niezgodna z opisem usługi podawanym przez telefon
  • amatorskie podejście do klienta
  • niechęć do udzielania odpowiedzi na pytania, wręcz wrogość przy kwestiach cenowych

@Krzysztof #4,
Dziękujemy =).

6 Łukasz Jarzembowski 21 września 2009 o 12:25

Nie lubię odgrzewania starych tematów i „wsadzania kijów w mrowisko branży”, bo i tak nic z tego nie wynika.
Można sobie gdybać, narzekać itd., a to i tak nic nie zmieni.

Dla mnie BlackHat SEO to wszystko co jest związane z „automatycznym pozycjonowaniem” (SWLe, dodawarki itp.)

WhiteHat – to to, co robi człowiek osobiście (np. ręczne katalogowanie), a nie głupi automat.

Oczywiście rozumiem różnicę między „SEO” (w kontekście optymalizacji witryny) i pozycjonowaniem (jako zwiększania link-popularity, whatever), ale „przyjęło się” określać to wszystko skrótem SEO i ja to akceptuję.

Przy okazji – zadając takie „retoryczne” pytania pytania:

* dlaczego Google tak silnie angażuje się w prace nad HTML 5?
* komu najbardziej pomagają mikroformaty?

stawiacie siebie w szeregu tych „magicznych ekspertów”, co wiedzą ale nie powiedzą (przynajmniej ja tak to odbieram).

7 Bartek Krzemień 21 września 2009 o 13:06

@Łukasz #6,

Nie lubię odgrzewania starych tematów i “wsadzania kijów w mrowisko branży”, bo i tak nic z tego nie wynika.
Można sobie gdybać, narzekać itd., a to i tak nic nie zmieni.

Czyżby? Jeśli choć jedna osoba po przeczytaniu tego tekstu diametralnie inaczej spojrzy na promocję swojego biznesu w sieci – warto było. BTW, jeśli to starty temat – gdzie o tym wcześniej mówiono?

Oczywiście możesz biernie przyjmować co chcesz. Tyle tylko, że inni mogą aktywnie kontestować status quo. To i tak nic nie zmieni – to jest argument?

ale “przyjęło się” określać to wszystko skrótem SEO i ja to akceptuję

My nie – z powodów wyjaśnionych już w treści wpisu.

Przy okazji – zadając takie “retoryczne” pytania pytania:

* dlaczego Google tak silnie angażuje się w prace nad HTML 5?
* komu najbardziej pomagają mikroformaty?

stawiacie siebie w szeregu tych “magicznych ekspertów”, co wiedzą ale nie powiedzą (przynajmniej ja tak to odbieram).

Są więksi od nas, którzy już o tym pisali. Wystarczyło poszukać.

Ja sobie doskonale zdaję sprawę, jak nie na rękę pozycjonerom są takie artykuły. Tyle tylko, że one nie są dla pozycjonerów, tylko dla Klientów.

8 Kasia Bauer 21 września 2009 o 13:06

@Gniotek #1

Jeżeli zainteresuje go sam proces pozycjonowania to wytłumaczę. Niestety większość macha ręką i mówi: “PANIE ZRÓB MI PAN ABY I NIECH BĘDZIE DOBRZE, UFAM PANU” a ja robię i obaj jesteśmy zadowoleni. Nie widzę potrzeby wtajemniczania klienta w techniki.

To jest całkiem popularny tok myślenia

Klient chciał i tak outsourcować SEO, więc to logiczne, że nie ma czasu ani chęci wdrażać się w to.

Krótkowzroczne rozumowanie. Chcemy klientowi zaoszczędzić czegoś na krótką metę i w efekcie otrzyma krótkotrwały efekt. Udział klienta w całym procesie jest nieodzowny. To on najlepiej zna się na swojej branży. Bez jego udziału wiele pytań zostaje bez trafnej odpowiedzi.

Odbiorca usługi SEO powinien być informowany na bieżąco i mieć czynny udział w całym procesie. Wtedy przynosi to najlepsze i długotrwałe rezultaty. Nawet po zakończeniu współpracy nabyta wiedza i jeszcze świeże doświadczenie klienta pozwoli mu budować samodzielnie swoją markę w Sieci i witrynę.

9 michal 21 września 2009 o 14:13

Ja dlugo szukalem firmy SEO, ktora potraktuje mnie jak powaznego klienta, prowadzilem duskusje na forum (w tym na goldenline) i generalnie zgadzam sie z tym artykulem. Niewiele firm, w tym tzw. top pozycjonerow byla chetna zeby przeslac mi porzadna oferte i omowic ze mna sposob pozycjonowania mojej witryny oraz poszczegolne koszty. Po paru miesiacach jednak znalazlem otwartego i uczciwego pozycjonera.

10 GNIOTEK 21 września 2009 o 18:00

Kasia: „Odbiorca usługi SEO powinien być informowany na bieżąco i mieć czynny udział w całym procesie. Wtedy przynosi to najlepsze i długotrwałe rezultaty. Nawet po zakończeniu współpracy nabyta wiedza i jeszcze świeże doświadczenie klienta pozwoli mu budować samodzielnie swoją markę w Sieci i witrynę.”
- Ja jak najbardziej zgodzę się z Tobą Kasiu. Jednak mam troszkę inne doświadczenia związane z klientami. Dokładnie takie jak opisałem. Klient nie chce wiedzieć jak i dlaczego. On marketingiem się nie zajmuje, od tego jestem ja. On ma widzieć efekty. Jeżeli interesuje go coś więcej poza pozycjami zatrudnia speca od innych rzeczy i wtedy z nim mogę rozmawiać i dzielić się osiągnięciami, ale sam zleceniodawca nie chce, zwyczajnie nie potrzebuje tylu informacji. Kwestia zaufania. Jak trafi na kogoś co nic nie zrobi to go zwolni, jak trafi na kogoś kogo efekty widzi będzie nadal współpracował i tyle.

Bartosz: „Mylisz się. Idea panie zrób mi pan jest nieodpowiedzialnym podejściem do świadczenia usługi SEO. Bo sukcesu nie da się osiągnąć bez zaangażowania Klienta. A ten, by się zaangażować, musi zrozumieć i zmieniać procesy. Kilka miesięcy temu była zresztą na ten temat ankieta. 96% usługodawców z jakże konkurencyjnego rynku to moim zdaniem rzadko spotykana zgodność.”
- O ile sukces bez zaangażowania klienta jest jak najbardziej możliwy – wystarczy informacja ode mnie co zmienić i co zrobić, aby było lepiej. Klient nie musi wiedzieć dlaczego, on wie, że to pomoże i już. Ankieta jak się domyślam nie była przeprowadzana u nas, więc nie porównywałbym, przynajmniej obecnie tych rynków.

Bartek: „Jest cała masa ludzi, którzy mają ochotę pogłębiać swoją wiedzę, chcą poznawać tą tematykę. Dlatego chodzą na konferencje, czytają blogi i dyskutują na forach. Problem w tym, że praktycznie na każdym kroku są wprowadzani w błąd. Ci, którzy ich ogłupiają, robią to z pełną świadomością.”
- I ja dla takich ludzi szykuję lepsze, ciekawsze i przede wszystkim bardzo szczegółowe raporty. szanuję ich i daję to czego chcą. Co nie zmienia faktu, że są i tacy co nie chcą wiedzieć i znać szczegółów. A wprowadzanie w błąd to już troszkę wyższa szkoła jazdy. Ja osobiście nie wiem co masz na myśli mówiąc o tym ogłupianiu. Bo czy swl nie pomaga pozycjonować? Bo czy automaty nie są ułatwieniem w części działań SEO? O wszystkim się mówi, tylko nie każdy chce to wszystko zauważyć. Proponuję rozdzielić świat na czarne i białe – wtedy bez problemu widać, że większość osób mówi o zaletach pozycjonowania, ale nie zapomina również wadach jakie ma ten proces.

11 GNIOTEK 21 września 2009 o 18:06

michal: „Niewiele firm, w tym tzw. top pozycjonerow byla chetna zeby przeslac mi porzadna oferte i omowic ze mna sposob pozycjonowania mojej witryny oraz poszczegolne koszty.”
- Bo widzisz, sposób pozycjonowania stron jest bardzo indywidualną sprawą. Ja wcale się nie dziwię, że chcieli ukryć tę sprawę przed Tobą. Jednak tutaj chodzi dodatkowo o kwestię finansową. Jakiego kalibru było to zlecenie? Jakie hasła? Jakie koszty?
Nie zawsze opłaca się wchodzić w tak mocną interakcję z klientem. Ja akurat zajmuję się głównie niszami, hasłami, które robi się w parę tygodni i nie czuję potrzeby dzielenia się wszystkim z klientami. Jednak mam na koncie również większe zlecenia, podczas których konieczny był stały kontakt i spora wiedza klienta. Nie wtajemniczałem go jednak, w każdy krok, który stawiam. Szanuję jego czas i swój. Jeżeli wiem, że coś powinno przynieść taki a nie inny skutek to mu mówię, że tak i tak będzie ze stroną w tym i tym miesiącu, z zastrzeżeniem, że google może wszystko i jest to tylko prawdopodobieństwo…

12 procek 22 września 2009 o 10:37

Dodałbym jeszcze, że nawet przy wpłacie dopiero za efekty (kiedy umowa się kończy i nie możemy już składać reklamacji) pojawia się efekt jojo – strona z 1 pozycji spada na 50 – ciekawe, czemu? ;)

13 spameo 22 września 2009 o 16:24

Czytam tą całą dyskusję i zabrakło w niej uwzględnienia jednego aspektu. Biznesowo każdą branżę determinuje rynek, a w tym jest miejsce dla każdego kto jest w stanie „włączyć się do gry” … i to w zasadzie wszystko, bo nie można się obrażać, na to że ktoś pozycjonuje czy też „SEO’uje” tak czy siak jeżeli spełnia to oczekiwania klienta.

Aspekty etyczne niestety, a może na szczęście, ostatecznie pozostaną w kwestii sumienia.

Pozdrawiam!

14 Bartek Krzemień 23 września 2009 o 23:33

@Gniotek, #10 i #11
Dostrzegam w Twoich wypowiedziach pewną niekonsekwencję, która zupełnie przypadkowo oddaje istotę sprawy. Najpierw piszesz:

Klient nie chce wiedzieć jak i dlaczego. On marketingiem się nie zajmuje, od tego jestem ja.

Klient nie musi wiedzieć dlaczego, on wie, że to pomoże i już.

I ja dla takich ludzi szykuję lepsze, ciekawsze i przede wszystkim bardzo szczegółowe raporty. szanuję ich i daję to czego chcą. Co nie zmienia faktu, że są i tacy co nie chcą wiedzieć i znać szczegółów.

A potem, odpowiadając Michałowi:

Bo widzisz, sposób pozycjonowania stron jest bardzo indywidualną sprawą. Ja wcale się nie dziwię, że chcieli ukryć tę sprawę przed Tobą.

Najpierw próbujesz przekonać nas, że Klienci w ogóle się tym nie interesują i że nie muszą wiedzieć, a potem na jaw wychodzi, iż tak naprawdę przyczyna leży w tej indywidualności. Pozycjonerzy zasłaniają się jakimiś swoimi tajnymi technikami, argumentując, że to jest ich tajemnica zawodowa. Bzdura, po prostu boją się, że Klient obserwując ich nieskomplikowane zabiegi na pograniczu spamu może dojść do wniosku, że a) to wcale nie jest warte płaconych pieniędzy, lub b) takie coś mogę sobie sam zrobić.

W sumie do tego sprowadza się cała Twoja polemika, nie podałeś żadnych konkretnych argumentów.

@procek, #12

Dodałbym jeszcze, że nawet przy wpłacie dopiero za efekty (kiedy umowa się kończy i nie możemy już składać reklamacji) pojawia się efekt jojo – strona z 1 pozycji spada na 50 – ciekawe, czemu? ;)

Po zakończonej umowie pozycjonerzy zdejmują linki z systemów wymiany linków i reszty tzw. zaplecza – stąd jojo. O tym oczywiście Klient również nie jest informowany.

@spameo, #13
Ależ proszę bardzo, niech sobie aspekty biznesowe decydują jak chcą. Ale dopiero po tym, jak Klient uzyska naprawdę pełny obraz w temacie podejmowanych decyzji.

15 Krzysztof Leśniak 24 września 2009 o 00:54

Według mnie definicja SEO według Randa Fishkina jest mocno przesadzona. Zupełnie nie rozumiem skąd bierze się tam na przykład usability. Ponadto należy pamiętać o tym, że firma świadcząca usługi SEO nie musi być odpowiedzialna za sprzedaż w promowanym sklepie internetowym. Dlaczego w takim razie taka firma SEO miałaby się rozliczać za efekt rozumiany przez klienta jako sprzedaż w sklepie, skoro oferta lub obsługa są na niskim poziomie? Tu wszystko zależy od umowy, ale skoro już padł tam przykład z oponą… co z tego, że oponę naprawią, założą i samochód będzie mógł jechać, jeśli na przykład zawieszenie trzeba zreperować? Czy za to też ma odpowiadać wulkanizator? Marketing internetowy to bardzo szeroka dziedzina i wrzucanie wszystkiego do jednego worka to nie najlepszy pomysł.

16 Jarosław Gołąbek 24 września 2009 o 13:28

Wi tam,
Dorzucę parę uwag od strony właściciela sklepu internetowego. Owszem dostaję oferty w których będę pałcił za efekt czyli nap 1-3 miejsce w wynikach wyszukiwania. Ale dla mnie efekt to zwiększenie ruchu wysokiej jakości – czyli takiego z którego jest duża szansa, że klient coś kupi. Dla mnie efekt = sprzedaż, a nie sam ruch. Ruch może wynosić 10 osób na dzień i jak te 10 osób kupuje lub np. 5 to za taki efekt można zpałacić. Proste dzielenie się zyskiem już faktycznie wypracowanym. Jak na razie sam pozycjonuję stronę.
Pozdrawiam

17 Marcin Chirowski 24 września 2009 o 13:48

Zgodze się z przedmówcami że post jest dość wielowątkowy, przez co ciężko komentować i odnieść się do wszystkich poruszonych tematów.

Skomentuje jednak tą część: „Brak woli branżowców do merytorycznej dyskusji”

Patrząc na istniejące strony / blogi / treści o SEO w Polsce, faktycznie można odnieść wrażenie że jest to wiedza prawie tajemna.
Trudno się dziwić że poziom zrozumienia/edukacji klientów jest mizerny, skoro rynek SEO w Polsce jest jeszcze bardzo młody i ma sporo przed sobą co widać po rozpowszechnianych treściach.

W UK gdzie wydatki na SEM w 2008 roku wynosiły około £2,8 bilionów(tak bilionów), jest wiele przypadków z największych firm które dopiero teraz zdają sobie sprawe co to jest SEM. Zostaje jednak cała masa offline marketingowców starej daty, którym ciężko jest załapać że internet i SEM to przyszłość marketingu.
Jest jednak sporo wartościowych blogów, które podejmują temat SEM z każdego punktu widzenia. Wiadomo że rynek UK jest dojrzalszy i mam nadzieje żę do takiego momentu też dożyjemy w Polsce.

Z netu: >> „Companies in the UK will spend £2.75 billion on search engine marketing in 2008, according to research from E-consultancy. Meanwhile, the market for SEO will increase 32% to £330 million. ”

Pozdrawiam i do pracy wracam :)
Marcin Chirowski

18 tazz 25 września 2009 o 10:34

@ Marcin Chirowski
Z netu: >> “Companies in the UK will spend £2.75 billion on search engine marketing in 2008, according to research from E-consultancy. Meanwhile, the market for SEO will increase 32% to £330 million. ”

Mam wrażenie, że jednak w tym kontekście chodzi o miliardy.

19 Anna Sikorska 25 września 2009 o 13:17

Witam
Najważniejsze w relacjach z klientem to być uczciwym. Ważne by powiedzieć mu wprost jakie konsekwencje go mogą spotkać w wyniku prowadzonych działań pozycjonerskich. Uczciwe podejście do sprawy i nieobiecywanie gruszek na wierzbie to podstawa. Trzeba być rzetelnym.
W mojej ocenie celem działań SEO oraz pozycjonowania jest sprawienie by jak największa ilość userów weszła na stronę. To, czy dany użytkownik wykona akcję, jest zależne tylko i wyłącznie od tego co i jak podane znajdzie na stronie. Nie można zapominać, że reklama wyszukiwarkowa nie sprzedaje a jedynie ułatwia dotarcie do oferty dlatego rozliczenie w postaci rozliczenia za akcję jest dla mnie najgorszym możliwym sposobem rozliczeń.
Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy strona w całości robiona jest przez jedną firmę, z udziałem seowca, speca od usability i marketingowca. Wtedy CPA wchodzi w grę.
Wracając do meritum i postu Bartka. Uważam, że takie teksty jak te są potrzebne. Branża SEO w Polsce to ciągle Dziki Zachód, nie ma ogólnych chociaż zasad, nikt z nikim nie rozmawia otwarcie, a to, co można czasami zobaczyć przepychanki, dogadywania, owijanie w bawełnę.
Pozdrawiam

20 Łukasz Szymański 30 września 2009 o 20:13

Świetny artykuł , zastanawiałem się nad firmą lub osobą która wypozycjonuje mi stronę ale po przeczytaniu tego art. uświadomiłem sobie że włożę trochę swojej pracy.

„Jaśniejszy umysł”
Pozdrawiam

21 Piotr 1 października 2009 o 00:29

Heh, trochę późno komentuję, ale cieszę się, że przeczytałem ten artykuł. Cieszę się także, że samodzielnie pozycjonuję stronę swojej firmy. Nauczyłem się podstaw pracując u mojego byłego szefa, który też pozycjonował samodzielnie. Po efektach jego i mojej pracy nad jego i moją stroną widać efekty. I to stałe, a nie jak wspomniane nagłe spadki na 50 miejsce.

Z punktu widzenia właściciela firmy i to w miarę młodej gdzie zyski jeszcze są niewielkie i trzeba walczyć o każdą złotówkę, uczepianie sobie firmy pozycjonerskiej do nogi jest niczym zakładanie sobie łańcucha z kulą na końcu. W moim wypadku wchodzenie na pozycję 1 nie ma kompletnie sensu. Dlaczego? Bowiem na lokalnym rynku firmy, które są powyżej nie grzeszą dobrą infromacją lub podejściem do klienta. Wielu moich klientów zapytanych dlaczego wybrali własnie nas mówi mi, że szybko odpowiedzielismy na ich maila lub ładnie wszystko wytłumaczyliśmy telefonicznie. Z tąd płacenie 100-200 zł za pozycjonowanie na JEDNĄ tylko frazę, aby być na miejscu daje co najwyżej średnią szansę na zwiększenie zysku dla mnie. Tego właśnie pozycjoner nie będzie wiedział, bez mojego zaangażowania. A ja jestem własnie jednym z tych co chcą wiedzieć co i jak. I dlaczego. Podejście właścicieli firm w stylu „pan zrobi, mnie reszta nie obchodzi” jest jak dla mnie podejściem ludzi, którym tak na prawdę nie zależy na własnej firmie.
Niestety często spotykam się z ofertami od firm pozycjonerskich w których to twierdzą, że WOGÓLE nie znajduję się na żadne hasła w google lub tym podobne wierutne bzdury (przy czym jestem na miejscu 5-6). Jak ja mam podejść z zaufaniem i szacunkiem do takiej firmy, która już na początku obraża mnie i całą moją pracę nad pozycjonowaniem i optymalizacją treści strony i kodu, jeżeli odrazu widać, że zależy im na nabiciu własnej kabzy, a dopierto potem na tym, abym być może także ja zarobił.

Z tego osobistego punktu widzenia oraz tego, iż od początku na stwierdzenie, że takie wkładanie kija w mrowisko jest złe i nie potrzebne oraz „…to i tak niczego nie zmieni”, odpowiadam: A własnie, że zmieni. Mnie osobiście już cały ten artykuł oraz podejście autorów, przekonało do tego, aby rozważyć waszą ofertę PORZĄDNEGO pozycjonwania na lata. Tak bowiem chcę rozwijać własną firmę. Być może powoli, ale za to stabilnie i przede wszystkim budować firmę na uczciwości.

22 Krzysztof 8 października 2009 o 13:06

Świetny artykuł (w szczególności dotyczący „kolorów” SEO).
Natomiast kompletnie się nie zgadzam z definicją SEO w/g Randa Fishkina . Moim zdaniem jego definicja znacznie wykracza poza SEO i wchodzi już w marketing internetowy, zresztą definicje definicjami liczy sie osiagniety efekt który wraz z rozwojem konkurencji coraz trudniej jest osiągnąć tylko pozycjami na dane frazy/słowa kluczowe wpisywane w wyszukiwarke.

23 Marcin Chirowski 9 października 2009 o 17:57

@tazz – Przyznaje sie, mój błąd :) Tak to jest gdy sie pisze szybkie komenty mając szefa na glowie w pracy :]

Wracając jednak do arykułu Bartka>> oby takich było więcej.
Polski rynek SEM zasługuje na większą przejrzystość :D

Pozdrawiam,
Marcin

24 fibbia 17 października 2009 o 23:13

To nie jest napisane, ale wykrzyczane. Może trochę chaotyczne, ale na temat i z sensem. Gratuluję i pozdrawiam (już nie krzyczący), Tomek.

PS:
Piotr :

…Z tąd płacenie 100-200 zł za pozycjonowanie na JEDNĄ tylko frazę, aby być….

Za tyle nikt nie utrzyma się na rynku. Za taką kwotę można co najwyżej przepuść pozycjonowaną stronę przez SWL’a.

Kasia Bauer :

Odbiorca usługi SEO powinien być informowany na bieżąco i mieć czynny udział w całym procesie. Wtedy przynosi to najlepsze i długotrwałe rezultaty. Nawet po zakończeniu współpracy nabyta wiedza i jeszcze świeże doświadczenie klienta pozwoli mu budować samodzielnie swoją markę w Sieci i witrynę.

Może to nie teoria, bo bym przesadził, ale jednak w zdecydowanej większości moi „odbiorcy usług” nie wiedzą gdzie w kompie jest przycisk z napisem POWER – więc mowa o poinformowaniu, wyedukowaniu, etc. to prawie bajka. Ma rację: GNIOTEK

PANIE ZRÓB MI PAN ABY I NIECH BĘDZIE DOBRZE, UFAM PANU

Pozdr.

25 Grzegorz 25 października 2009 o 01:52

No cóż mój komentarz będzie najdłuższy – bo skomentuje całość :)
Zaznaczam że nie zajmuje się pozycjonowaniem i seo /choć korzystam z niektórych technik obu/.

–Artykuł–
By ułatwić sobie życie w kontaktach z klientami posługuję się „wewnętrznymi definicjami”. Piszę „wewnętrznymi” ponieważ jak zauważył też autor artykułu na rynku w kwestii nawet samego nazewnictwa/definicji/ technik istnieje spore zamieszanie. Używam tylko 2 terminów (Oczywiście pisze o pewnych uproszczeniach :)

  1. Pozycjonowanie – osiągnięcie wysokiej pozycji w wyszukiwarce dla zwrotu oczekiwanego przez klienta / nic więcej/
  2. Marketing – wydanie pieniędzy na taką formę reklamy, która przełoży się na znaczne zwiększenie sprzedaż produktów z jego oferty

Brnąc dalej – mówimy o etyce. Może to dziwne, ale do tego parametru zaliczyłbym zrozumiałe przedstawienie klientowi usług mojej oferty. Ponieważ :

  1. używanie i nie wytłumaczenie się ze znaczenia terminów (np. seo, pozycjonowanie) – będzie właśnie próbą manipulowania klientem (takich mądrych słów używam, to muszę wiedzieć o co chodzi – ogłupiane etap pierwszy)
  2. tłumaczenie każdego terminu klientowi, który nie wie gdzie jest klawisz „enter” jest z gruntu skazane na niepowodzenie (chyba że klient i ty macie dużo wolnego czasu)

W praktyce:
Zamiast zdania: Świetnie wypozycjonujemy Pana stronę i jeszcze możemy się zająć SEO.
Używam: Czy chce Pan tylko osiągnąć wyniki w wyszukiwarce /zamiast: pozycjonowanie/ czy chce Pan żeby wydane pieniądze przyniosły zyski / zamiast: SEO lub marketing – jak kto woli:)/? Bo to często dwie różne sprawy.

Blogi SEO – widział ktoś na przestrzeni ostatnich 2 miesięcy jakieś naprawdę rzeczowe ujęcie tematu?

Nie widziałem. Sam marketingowy bełkot, lub powtarzanie tego co jest wszędzie

pozwala wyszukiwarkom skutecznie równać szereg i standaryzować formaty

Celne spostrzeżenie, aż dziw ze nikt nie zauważył :). Jak dla mnie parodią jest to by strony dopasowywały sie do wyszukiwarki. Oczywiście rozumiem, że to leży w ich interesie/obecnie/. Jednak czy w interesie wyszukiwarki nie leży jak najlepsze wyszukiwanie stron? / wówczas chcą z niej użytkownicy korzystać/. Gdzieś na tej relacji nastąpiło zachwianie: twórcy witryn bardziej sie starają by być w wyszukiwarce – niż sama wyszukiwarka :)

kodeks etyczny dla webmasterów

Może chodziło o erotyczny – to by trochę wyjaśniało :)

jest pogrzebany w tym, że nikt nie stara się patrzeć na search marketing z perspektywy przedsiębiorcy/właściciela witryny – co jemu się opłaci. Każdy ma w tym swój interes i chce przekonać większość do swoich racji.

Jeśli opłaci się przedsiębiorcy – to teoretycznie tez powinno mi się opłacić / zadowolony klient wraca i poleca innych/.

Każdy ma w tym swój interes i chce przekonać większość do swoich racji.

Niestety tak jest – panuje „prawo dżungli”. Musimy pogodzić się z tym, że ono jest – ale nie musimy sie do niego stosować. Oczywiście te samo prawo mówi o tym, że nie pozyskamy z tego powodu części klientów.

Pokażcie nam proszę jedną firmę, której pozycja #1 płaci rachunki.

Niezupełnie się zgadzam z tym wnioskiem. Otóż mówimy o ogłupianiu klientów. Ci sami klienci – juz ogłupieni – chcą zamieścić swoją reklamę na witrynach, które mają właśnie pierwsze miejsca w wyszukiwarce. Pisze o tym bo niestety to już działa, a skoro działa ciężko będzie zatrzymać… takie perpetuum mobile:( Nieraz miewam zapytanie o reklamę, tylko z powodu takiego, że moja witryna zajmuje pierwsze miejsca.

Swoją cegiełkę do ogłupiania rynku dokłada także Google

Jest znacznie gorzej – bo nie tylko ogłupiania ale robienia śmietnika z internetu. Jakiś czas temu poszła fama, ze serwisy tematyczne, blogi, etc „wspomagają” osiąganie wyników / wynika to pośrednio ze wskazówek gogla dla webmasterów/. I co się porobiło? Powstało mnóstwo stron z bezużyteczną treścią /ukryty marketing + linki/ – czyli niezły śmietnik… Chociaż dla googla to lepiej – więcej stron to trudniej osiągnąć pozycję – łatwiej sprzedawać linki reklamowe :)

SEO nie ma szans powodzenia bez zaangażowania i współpracy Klient

Oprócz tego co napisałeś – wypływają jeszcze z tego inne wnioski. Nie każdy klient chce się angażować – a więc znajdujemy miejsce na pozycjonowanie /oczekiwana pozycja w wyszukiwarce/. Tylko tą różnice trzeba klientowi wytłumaczyć – wówczas nie widzę powodu by nie przyjąć zlecenia.

Ja sobie doskonale zdaję sprawę, jak nie na rękę pozycjonerom są takie artykuły. Tyle tylko, że one nie są dla pozycjonerów, tylko dla Klientów.

Nie zawsze właściwe wnioski wyciągają klienci:

Łukasz Szymański 30 Wrzesień 2009 o 20:13, Świetny artykuł , zastanawiałem się nad firmą lub osobą która wypozycjonuje mi stronę ale po przeczytaniu tego art. uświadomiłem sobie że włożę trochę swojej pracy.

– Komentarze—

@Kasia Bauer:

Nawet po zakończeniu współpracy nabyta wiedza i jeszcze świeże doświadczenie klienta pozwoli mu budować samodzielnie swoją markę w Sieci i witrynę

Ja nabywałem swoją wiedzę 10 lat, klient 3 miesiące i to „z doskoku”. Takie myślenie prowadzi do: Wielu klientów po współpracy z fachowcem zaczyna uważać już siebie za fachowca. Czy to na pewno dobre?

@Procek:

pojawia się efekt jojo – strona z 1 pozycji spada na 50 – ciekawe, czemu? ;)

Mam takie umowy z klientami/ chcieli w miarę tanio i w miarę szybko/. Jednak ich poinformowałem o konsekwencjach. Oni podjęli decyzje nie ja / nie będę każdego leczył z głupoty, bo to długo trwa i rzadko przynosi oczekiwany rezultat/
A z innej strony: zakup telewizora może się wiązać z zapłatą za energie elektryczną. Prawdopodobnie sprzedawca o tym nie informuje. Wniosek: każde działanie ma swój skutek.

@Krzysztof Leśniak:

Według mnie definicja SEO według Randa Fishkina jest mocno przesadzona.

Definicja nie może być przesadzona – albo jest tak albo inna :) mam wrażenie, że dyskutujemy jak ona ma ewentualnie wyglądać :)

@Anna Sikorska:

W mojej ocenie celem działań SEO oraz pozycjonowania jest sprawienie by jak największa ilość userów weszła na stronę.

Nie zgadzam się zupełnie. SEO to kompleksowe działania, a pozycjonowanie to tylko uzyskanie określonego wyniku na liście wyszukiwania.

To, czy dany użytkownik wykona akcję, jest zależne tylko i wyłącznie od tego co i jak podane znajdzie na stronie.

SEO = wykonanie akcji. Nie dziele SEO na skutecznie i nieskuteczne bo: nieskuteczne to nie SEO.

@GNIOTEK:

Nie zawsze opłaca się wchodzić w tak mocną interakcję z klientem

To też ważne – mam klientowi proponować MARKETING /SEO/ – jak on chce wydać np. 300zł? W takim razie okaże się, że jak chce „idealnie obsłużyć” klienta to dołożę. Trzeba ustalić granicę opłacalności. Gniotek ma rację.

Grzegorz Wiśniewski
http://www.WORTALE.NET (- jeśli uznacie za stosowne wstawcie tu link)

Zostaw Komentarz

You can use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> <pre lang="" line="" escaped="">

Wcześniejszy wpis:

Kolejny wpis