Spersonalizowane Wyszukiwanie Odmieni SEO
Kilka dni temu Google poinformowało za pośrednictwem swojego bloga o wprowadzeniu spersonalizowanego wyszukiwania. Na pierwszy rzut oka żadna nowość, ponieważ Personalized Search było dostępne już od dłuższego czasu. Co więc czyni tą zmianę tak ważną? Spersonalizowane wyszukiwanie staje się domyślne. Oznacza to, że obojętnie do jakiej usługi Google się zalogujemy za pośrednictwem systemu Kont Google automatycznie zastosowane zostanie dla nas spersonalizowane wyszukiwanie.
Co to jest spersonalizowane wyszukiwanie?
Jednym zdaniem – ciężko oczekiwać aby jeden i ten sam zestaw wyników wyszukiwania był adekwatny dla milionów ludzi. W trybie spersonalizowanego wyszukiwania wyszukiwarka zbiera informacje o użytkowniku aby na ich podstawie stworzyć odpowiadający mu profil zainteresowań. Na pewno nieoceniona z punktu widzenia algorytmów okaże się historia wyszukiwania.
Załóżmy, że wpisujemy do wyszukiwarki zapytanie [Warszawa]. Normalnie w pierwszej dziesiątce witryn zwracanych przez Google praktycznie wszystkie dotyczą stolicy Polski. Kiedy do akcji wkroczy spersonalizowane wyszukiwanie ta normalność nie będzie już taka oczywista i uzasadniona. Przyjmijmy na przykład, że nasz kolega jest pasjonatem starych samochodów. Uwielbia oglądać ich zdjęcia, majsterkować i odnawiać stare silniki. Znaczna część zapytań kierowanych przez niego do wyszukiwarki dotyczy właśnie wiekowych samochodów. Dla niego zapytanie [Warszawa] może w pierwszej dziesiątce zwrócić także jedną bądź dwie witryny dotyczące samochodu Warszawa. Podobnie będzie z kinomanem, który uwielbia pytać wyszukiwarkę wszystkie filmy które oglądał, bądź o których słyszał – jemu do pierwszej dziesiątki może wskoczyć coś o filmie warszawa.
Notka: Oba przykłady są nieco przejaskrawione. W praktyce zmiany w wynikach wyszukiwania nie będą pojawiać się gwałtownie i od razu w doborze pierwszych 10 czy 20 wyników. Z czasem jednak różnica będzie się zwiększać.
Z jakich danych wyszukiwarka utworzy mój profil?
To jest bardzo ciekawe pytanie… Teoretycznie rzecz biorąc Google ma całą masę możliwości skąd czerpać dane na temat konkretnego użytkownika. Póki co oficjalnie wiadomo, że personalizacja będzie się tworzyć głównie na podstawie historii wyszukiwania. Inne źródła, z których można czerpać dane do budowania profilu użytkownika to według mnie na przykład:
- dane z klikanych stron w wynikach wyszukiwania – okazyjnie zamiast bezpośrednich linków Google umieszcza linki śledzące które rezultaty wybiera użytkownik
- dane z klikanych linków sponsorowanych
- dane z Google Toolbar – na podstawie witryn jakie odwiedzasz poza tymi znalezionymi w wyszukiwarce
- dane z Google Reader – na podstawie blogów czy newsów jakie czytasz
- dane z Google Groups – na podstawie grup, które przeglądasz
- dane z Google Checkout – na podstawie Twojej historii zakupów
Notka: Powyższa lista jest tylko przykładem.
Jak widzicie źródeł jest całkiem sporo. Na ich podstawie można nie tylko dopasować organiczne wyniki wyszukiwania, ale także reklamy. Wyobraźcie sobie AdSense, które pokazuje reklamy nie tylko w odniesieniu do strony, którą aktualnie przeglądacie, ale także w odniesieniu do Waszych ostatnich zapytań skierowanych do Google :). Kto wie, może kolejne wersje AdWords będą w przyszłości oferować nie tylko reklamy z celowaniem na witrynę, ale także na tematyczną grupę użytkowników? Na przykład biuro podróży specjalizujące się w wysyłaniu ludzi na narty. Nie musieliby się przejmować komponowaniem listy słów kluczowych z setkami możliwych miast, rejonów geograficznych czy kurortów górskich. Po prostu uruchomiliby kampanię, która ukazywałaby się tylko planującym wypoczynek w zimie.
Morał czyli co się zmieni
Według mnie stopniowo będą zmieniać się usługi świadczone przez firmy SEO. Jako pierwsi wypadną za burtę opierający się tylko i wyłącznie na robieniu w konia algorytmu wyszukiwarki. W przyszłości miejsce pierwsze w wynikach wyszukiwania będzie bardzo relatywnym pojęciem. SEO przejdzie zdecydowanie bardziej w stronę marketingu. Innymi słowy – celem nie będzie po prostu osiągnięcie #1 na Google. Celem będzie faktyczne dotarcie do grupy ludzi stanowiących grono naszych potencjalnych klientów.
Z kolei z punktu widzenia zwykłego użytkownika wyszukiwarki mnie najbardziej frapuje jak wiele wyszukiwarka o mnie wie. Teoretycznie jestem ziarenkiem piasku na pustyni, ale wszyscy pamiętamy co się stało kiedy wyciekły dane z wyszukiwarki AOL. Smuci także fakt, że personalizacja została scalona z kontem. Będąc zalogowanym, w ustawieniach konta nie można wyłączyć spersonalizowanego wyszukiwania. Jedyne co w tym momencie można zablokować to historia wyszukiwania. Bardzo wielu ludzi, łącznie ze mną, na to narzeka. Ciężko przewidzieć jak zachowa się Google, ponieważ tak naprawdę (nie obrażając nikogo) to pełne pojęcie o spersonalizowanym wyszukiwaniu mają ludzie po prostu na co dzień pracujący w branży marketingu internetowego i SEO. Na nieszczęście to w zasadzie oni stanowią największą część narzekających.
Na koniec chciałbym Wam jeszcze coś przypomnieć bądź uświadomić – nie musi wcale dochodzić aż do wycieku danych by ktoś poznał bardzo prywatne informacje o Was – wystarczy, że będziecie w kafejce internetowej. Wystarczy mimochodem zapamiętać hasło w przeglądarce, albo zamknąć ją bez wylogowania się z konta – każdy kto po Was usiądzie na takim komputerze będzie mógł na przykład zobaczyć Waszą historię wyszukiwania…
Wszystko jest dla ludzi. Trzeba tylko umiejętnie i z pełną świadomością z tego korzystać :).



Może niedługo nie będzie potrzeba SEO, żeby dobra treść się przebiła :)